poniedziałek, 26 września 2022

Kiedy nadal nie ma o czym pisać...

      Paladynka dopiero co wyzdrowiała, ale teraz przeziębienie mnie męczy. Nie ma to jak szczypiący od wilgoci nos i zapuchnięte oczy. Absolutny brak koncentracji, zmęczenie i totalne bezwenie...

     Księga III miała zostać ukończona w czerwcu bieżącego roku. Mamy koniec września, a ja utknęłam na ostatnim rozdziale. I licho mi to idzie, bo czego bym nie napisała, uważam to za kompletną katastrofę. Winą obarczam siedzenie w społecznościówkach i autopromocję. To mnie skutecznie deprymuje, nierzadko ogłupia. Odrywa od Świata Wymyślonego. A tu równe dwa tygodnie do premiery zostały. I odczuwam coraz większą niechęć. Do wszystkiego.

     W sumie to nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać.

🎵 Enemy At The Gates - Phil Rey 🎶

niedziela, 11 września 2022

Kiedy nie ma o czym pisać...

    Miałam naprawdę długą przerwę w pisaniu Elegii. Kryzys tożsamości już dawno nie wszedł mi tak mocno, żebym stwierdziła: a ch*j tam, przecież nikomu się to nie spodoba, więc po co mi to? Przeczytałam swój pierwszy tom na włączonej najwyższej samokrytyce, wyszperałam kilka błędów (jakieś 5 na 650 stron, w dodatku efekt redaktorski, jako że w egzemplarzu pod korektę ich nie było - porównałam) i wywściekałam się na siebie za gniota puszczonego w świat. Nawet na Netcie nie zostawiłam suchej nitki, jak zaczął mi racjonalnie tłumaczyć moje nieracjonalne zachowanie względem siebie. Jestem beznadziejna, to moja wina, nie powinnam była się za to łapać, itp. Chyba jesienna chandra się o mnie upomniała. Nie wiem. Byle nie deprecha. Więzienie umysłu. Letarg.

    Jestem przerażona. Tak apatyczna i krytycznie nastawiona do życia już wieki nie byłam. Wszystko na nie. Wszystko mnie wk*rwiało. Cokolwiek bym nie zrobiła, choćbym zatańczyła jive'a na rzęsach, to i tak znalazłabym cokolwiek, byleby skrytykować własne umiejętności.

    Było źle, bo było jak kiedyś... i nagle wróciła ta lepsza część przeszłości. Ta, która z ruin stworzyła mnie na nowo. Muzyka, która uratowała mój świat. Najważniejszym z tych utworów jest "Rozkołysanka" zespołu Farben Lehre. Dlatego też spotkacie się z nią w pierwszym tomie Elegii o Nieśmiertelnym. Bo nie tylko moje życie poniższy utwór odmienił.

poniedziałek, 5 września 2022

Przegapiłam

     Wczoraj stuknął mi dwunastotysięczny dzień życia. Tak. 12 000, ale fajna liczba. Okrąglutka. I przegapiłam, a chciałam się pochwalić. No nic, chwalę się dziś, choć chyba nie ma czym.

    Kryzys twórczy zagląda mi przez ramię i ani nie dasz w pysk, bo i jak, ani nie przepędzisz - bo i jak? Nawet czytanie mi nie smakuje, bo krytyka i czepialstwo na najwyższych obrotach. Dopiero kiedy świat spłynie krwią, coś mi z tego przyjdzie. Może. I niestety popełniam błąd, czytając sobie w międzyczasie to, co niebawem trafi do szerszego (mam nadzieję) grona odbiorców. Tylko się pogrążam. Zaczęło się: to mogłam napisać tak, a tamto siak, tego mogłam przedstawić inaczej, a ten dialog to w ogóle z dupy poprowadzony. Ja to napisałam?! Nie, nie przyznaję się! Ech...

    Poważnie, informacyjnie przeglądam fejsbyka, na którym wręcz roi się od wybitnych, spektakularnych i [inne słowa pełne zachwytu] debiutów, pośród których czuję się... raczej miernie. Kojarzycie te sceny w serialach/filmach/życiu codziennym, kiedy taki niepozorny człowieczek z wyrazem kompletnej rezygnacji na twarzy zadziera głowę i szuka swojego nazwiska na liście przyjętych/zakwalifikowanych/uznanych itp.? Właśnie ja się teraz tak czuję. Kryzys wszedł mocno. Potrzebuję odbić się od dna. Pocieszam sama siebie, bo Wena gdzieś wsiąkł.