Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blog. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 sierpnia 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 48 ~~

Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW

>> Rozdział 48 - Wattpad <<



Podczas treningu z ochrony umysłu przed opętaniem dochodzi do wybudzenia niebezpiecznej drugiej tożsamości, która ukierunkowaną nienawiścią i przemocą reaguje na obecność Aarima Asmodeusza. Gdy sytuacja zdaje się opanowana, obaj młodzieńcy odkrywają, że największym zagrożeniem dla Estarionu może być tajemnica ukryta w samym Estalavanesie...

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 8d'8m'26r2t]



    "Papierowy Rycerz Herbu Pasikonik", co ja miałam w głowie żeby wymyślić taką nazwę dla oberży? W każdym razie podoba mi się. Zupełnie jak Colowi, któremu złośliwość wyostrza się z każdym dniem coraz bardziej. I chociaż rozdział w całości poświęcony jest Estowi i Aarimowi, to nie brakuje "drugoplanowych" akcentów.

    Po raz kolejny trening z przeciwdziałania opętaniu kończy się sromotną porażką Esta, lecz tym razem wygląda ona nieco inaczej... Już pomijam, że to nie Col staje w obronie maltretowanego psychicznie chłopaka, a druga tożsamość, która w Aarimie rozpoznaje... zdrajcę? Wypadki toczą się szybko, lecz w porę Est przytomnieje, zaraz potem niemal tę przytomność znów tracąc. Swoją drogą, zastanawialiście się, po co paladyni "w cywilu" i podróży noszą stalowe karwasze oraz nagolenniki? Otóż w tym rozdziale pojawia się namiastka odpowiedzi, którą samodzielnie możecie wydedukować. Paladyni są "pacyfistami", a to znaczy, że uwielbiają "pacyfikować". Ha! 

  Ale wracając do wydarzeń, które w tym rozdziale solidnie wzbogacają fabułę... Tak oto Est uświadamia sobie, że jest na tym świecie coś gorszego od Śniącego i jego opętania, coś, co już istnieje w nim samym. Szczególnie, że wyszukane "słownictwo" Esta niepokoi słynącego z braku emocji księcia Estarionu. Pamiętacie rozdział kończący Białego elfa i deklarację Aarima, że albo Zaklinacz Żywiołów sprzymierzy się z nim, albo zostanie zgładzony? Temat wciąż aktualny.

  Niemniej to nie koniec rewelacji, bo oto nasz wycofany, zaszczuty i strachliwy główny bohater ewoluuje! Nieprzerwanie i z powodzeniem. Jego emocje nie są już wyłącznie słabością - są także jego siłą, zwłaszcza miłość do Colonella i więź z przyjaciółmi. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki to wyraża, determinacja, jakiej mu zazdroszczę. Liczę, że i Wy dostrzeżecie oraz docenicie zmiany w nim zachodzące, zarówno te dobre, jak i te mniej chwalebne.

    Przyjemnego czytania! 🤍💛


Kącik autorki.
        O bogowie... Stworzyłam nową (a może raczej "kolejną"?) playlistę, bo okazało się, że "polubionych utworów" nie można udostępniać... A że nie lubię sobie generować problemów, westchnęłam, wzruszyłam ramionami i powiedziałam: no trudno. I tak oto, drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, przedstawiam Wam zbiór ponadczasowych utworów, które uważam za najwspanialsze, jakie kiedykolwiek powstały! (Byłoby ich więcej, gdyby nie dziwna polityka Spotify...)


Grafikę stworzyłam samodzielnie przy wsparciu Midjourney, utwory kolekcjonowałam (i nadal to robię) przez lata aktywnej twórczości i nieustannie do nich powracam, na bieżąco też aktualizuję, dlatego będzie ich przybywać ʘ‿ʘ

sobota, 1 sierpnia 2026

Sralerty RGB

Jestem jedną z niewielu osób, które w dniu wczorajszym (ani w ogóle) nie kliknęły w poradnik bezpieczeństwa otrzymany za pośrednictwem Alertu RCB. Wszystko dlatego, że nie klikam w linki od NIEZAUFANYCH NADAWCÓW 😎🤣


środa, 29 lipca 2026

Przypadki bywają zabawne...

 
    Tak sobie ostatnio przeglądałam kolejkę odkryć na Steamie i natrafiłam na prawdziwą perełkę: 


   Ha, poległam! ( ͡◉ ͜ʖ ͡◉) I mimo że jestem sentymentalnym stworzeniem, tak ten tytuł trafił niestety do zignorowanych (jak ~74k innych pozycji).
        
     Co do nazwy jednego ze światów mojego uniwersum, to powstała ona 22 lata temu, kiedy media społecznościowe nie były rozpowszechnione jak obecnie i ograniczały się raczej do prozaicznych polskich Fotek.pl czy innych Naszychklas. Nie było mowy o tak egzotycznych nazwiskach jak "Khaldun". Pojęcia nie mam skąd się w mojej nastoletniej głowie ta nazwa w ogóle wyroiła, ale roboczo została. Parę lat temu wyguglowałam ją i... zdziwiłam się, jak popularne jest to nazwisko na Wschodzie! ( ͡ᵔ ͜ʖ ͡ᵔ ) Zastanawiałam się nawet nad zmianą, ale tak mi już pasowała, że zwyczajnie ten zamysł porzuciłam. Khaldun to Khaldun. Piękna nazwa. Mają ludzie piękne nazwisko ( ͡ᵔ ͜ʖ ͡°).

🎵 In the Name of Queen - Demented Sound Mafia 🎶

niedziela, 19 lipca 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 47 ~~

Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW

>> Rozdział 47 - Wattpad <<



Drużyna wyrusza z Adeili w kilkudniową podróż do stolicy. Gdy w grupie o zróżnicowanych charakterach pojawiają się pierwsze napięcia i starcia, podział ról nie wydaje się wcale tak oczywisty. Dopiero kiedy sprawy przybierają zły obrót, ujawniają się cechy niezbędne do ich wspólnego przetrwania. 

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 19d'7m'26r2t]



    W sumie wstęp zabrzmiał cokolwiek... dramatycznie? Nie chciałabym, aby Czytelnicy byli rozczarowani, ale jakoś tak mi to przypasowało. Może lubię dramatyzować, nie wiem. W każdym razie Leos zmaga się z niespełnionym uczuciem do Esta oraz poczuciem, że jest ciężarem dla grupy. Rozmowa z Aarimem dodaje jej otuchy i wzmacnia jej ciche postanowienie. Natomiast zmęczony podróżą, targany wewnętrznymi problemami Est obserwuje napięcia i roszady sympatii między towarzyszami. Na domiar złego dochodzi do ostrej sprzeczki między Colonellem a Aarimem, którą niespodziewanie ucina... Kto? Tego Wam nie wyjawię. Nie jestem ostatnio w nastroju na dzielenie się. Dowiecie się po przeczytaniu.


Kącik autorki.
        Ale mnie ostatnio wszystko wkurwia. Ten rozdział też omal nie wylądował w hasioku, wymłóciłam go ze wszystkich stron, a mimo to moje niezadowolenie sięgnęło zenitu. Nie uważam, że jest zły. Uważam, że nie jest dostatecznie dobry na moje standardy. A są one wygórowane. No trudno, taki mój obecny stan, a że nie wiem jak go rozładować, to wolę się nie rozpisywać, co by i Wam się nie dostało. Choć nie wiem za co.
        Wierzę, że spośród Was znajdzie się ktoś, komu się on spodoba 🤍

czwartek, 9 lipca 2026

No już już, budzimy się ludzie!

Zastanawia mnie, kiedy ludzie obudzą się z tego masowego szaleństwa zwanego mediami społecznościowymi i zaczną żyć po swojemu, bez presji, nacisków i przymusu, bez fałszu, hipokryzji i obłudy. Czy jeszcze pamiętają, co znaczy "po swojemu"? Nie porównując się do nikogo ani nie pędząc na złamanie karku w zdobywaniu kolejnych nie dających im szczęścia ani satysfakcji (cudzych) osiągnięć...?

    Nie jestem dobrej myśli, choć nadziei całkowicie jeszcze nie straciłam.


    Ostatnio wywołałam uśmiech ludzi i miłe komentarze w windzie swoimi klapkami. Jeden czarny, drugi żółty. Jeden z napisem lewy, a drugi - prawy. Bardzo je lubię. A teraz lubię je jeszcze bardziej.

    Jakiś czas temu w pracy moja koszulka z artystycznym nadrukiem Apolla spotkała się z głośnym uznaniem zupełnie obcej pracowniczki. Zrobiło mi to dzień.

    Jakoś rok temu w windzie w pracy, przy wszystkich, pewna dziewczyna pochwaliła mój top w wielokolorowe paski. I podobno nawet się zarumieniłam, bo była fajna. I ta dziewczyna, i moja koszulka.

    Mogłabym przywołać nieco więcej takich sytuacji z pamięci, ale nie to jest moim celem. Chodzi o to, że są jeszcze ludzie nawiązujący miłe/sympatyczne/przyjazne interakcje społeczne poza gównianymi socialkami. I ja też próbuję takim człowiekiem się stać, choć jest to bardzo trudne. Mam opory przed nawiązywaniem kontaktu wzrokowego, często martwię się, że mój uśmiech, choć naturalny, wychodzi dziwnie, niezręcznie i mnie oszpeca. Ale próbuję. Staram się. Walczę. I chyba nawet mi to wychodzi. Na mój indywidualny sposób. Po swojemu właśnie, nie poddając się krytyce i zalewającemu mnie zewsząd marudzeniu, nerwowości i napięciu zupełnie obcych ludzi z otoczenia sąsiedzkiego, miejskiego czy służbowego.

    A wiecie, co jest najbardziej zabawne i absurdalne? Że czyjś dobry nastrój i humor jeszcze bardziej tych zmierzłych ludzi wkurwia ಠ_ಠ


🎵 Lyfe! - Alpine Universe 🎶

sobota, 4 lipca 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 46 ~~

Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW




Lucius ujawnia Imtowi skalę swoich planów - prawdziwych, dotąd starannie skrywanych dążeń i pragnień. Rozdarty między lękiem, fascynacją i lojalnością smok znów wyrusza na łowy.

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 4d'7m'26r2t]




    Napięcie między Imtem i Panem narasta, gdy smok poznaje wreszcie prawdę o pochodzeniu Luciusa, jednocześnie uświadamiając sobie, jak niebezpieczną jest on istotą. I jak bliskie spełnienia są jego własne ambicje, które ów szczodrze zaoferował się spełnić. A widok ogromnej armii szykującej się do wymarszu tylko utwierdza go w tym przekonaniu...
    Brek. Viera. Te imiona nie były wyłącznie tłem fabularnym, cieniami do napędzenia akcji w Adeili, tematem rozmowy Maga i Cola w "Białym elfie". Wspominałam kiedyś, że warto mieć na uwadze wzmianki o innych postaciach, jako że wiele z nich może się pojawić w historii i odegrać niebagatelną rolę. I tak też jest w przypadku dwójki dezerterów z Kompanii Najemnej Niedźwiedzi. Cytując Imta: "A więc zaczęło się".
    O tak, zaczęło.


Kącik autorki.
    Dzisiaj mniej o mnie i przygodzie z twórczością, a więcej o oczach smoków i bogach, bo zdaje mi się, że mogą to być kwestie mylące.
    Nieprzypadkowo zapis koloru oczu Imta zmienia się w konkretnych scenach, zielonożółte czy żółtozielone nie służą zróżnicowaniu tekstu - przenikanie się dwu barw czy wzajemne zastępowanie odpowiadają nastrojom i emocjom smoka. Gdy jest wściekły, jego tęczówki stają się całkowicie żółte, natomiast gdy opada na niego spokój - zielone. Gdy odczuwa zdenerwowanie, strach (owszem, smoki również odczuwają strach, do czego mało który się przyzna) czy smutek, zieleń ustępuje żółci, zepchnięta na obwódkę tęczówki albo źrenicy. Analogicznie w przypadku zadowolenia, rozwiązania konfliktu, ulgi - zieleń zalewa żółć. Rzecz dzieje się tak u prawie wszystkich smoków, niebieskie są wyjątkiem. W głębinach oceanu nie widzą oczu przedstawicieli swojego gatunku, toteż stosują inne metody bezsłownego wyrażania swoich stanów. Ale o tym przy okazji tychże prajaszczurów.
    Co się zaś tyczy bogów, to najłatwiej byłoby mi porównać ich do greckich herosów, gdyby nie fakt, że bogowie khalduńscy nie zostali "spłodzeni" w biologicznym sensie. Toteż zupełnie zrozumiały jest wstrząs, jaki przeżył Imt na wieść czyim "potomkiem" jest Lucius. Trudno opisać jednym zdaniem kim naprawdę są bogowie - sądzę, że czytając dalszy ciąg wyrobicie sobie jako takie pojęcie o nich 🖤



Tło muzyczne
    Ta sekcja nie zawsze będzie się pojawiać, bo nie zawsze mam utwory idealnie budujące klimat postaci, scen i wydarzeń. Niemniej jest kilka takich, które opisują Luciusa lepiej niż jakiekolwiek słowa...

Rise of the Black Curtain Paula Dinletira i Audiomachine doskonale oddają postać Pana, od jego mentalności, po wyniosłość i nieobliczalność. Ktoś nazwał go kiedyś diabolicznym. I coś w tym jest. (Ale kto pozna go lepiej, zostając z Elegią o Nieśmiertelnym do samego końca, może się zdziwić)


New World Order od nieistniejącego już Two Steps from Hell oraz Thomasa Bergersena to motyw przewodni Luciusa. Słuchałam go na okrągło pisząc ten rozdział lata temu i jednakowe dreszcze miałam zapętlając go pod redagowanie. Niepokojąca, agresywna, momentami ciężka. Idealna.


I tak z zupełnie innego worka: Warbringer w wykonaniu TheFatRat. Wspaniały głos wojny, który słyszą stojąc na wzniesieniu. Głos wojny przyniesionej tym ziemiom. Nawet jeśli nie jest to wasza nuta, zaczekajcie proszę do części wokalnej. Tekst robi największą robotę w tym utworze.

piątek, 19 czerwca 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 45 ~~ 🔞

Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW


🔞


Estalavanes jeszcze nigdy nie był tak daleki swojej tożsamości, jak nocą po ujawnieniu upiornego prześladowcy. Dręczony lękiem przed utratą partnera szuka u niego bliskości, lecz jego druga, żywiołowa natura postanawia zakwestionować uczucia mężczyzny...

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 19d'6m'26r2t]




    Est nie ma lekko w życiu. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że najgorsze wciąż przed nim, a wszystko rozbija się o... emocje. Ach, reagent emocjonalny i magiczna inteligencja, szlag niech trafi Sava! Kim jest druga osobowość, która prowokuje Cola do konfrontacji z pytaniem, czy kocha naprawdę całego Esta, a nie tylko jego słabszą i potrzebującą opieki część? I jaka będzie odpowiedź najemnika?


Kącik autorki.
    Jestem oczarowana tym, jak Est wytrwale uczy się swojej seksualności, stopniowo poznając swoje ciało na podstawie jego reakcji oraz powoli odnajdując się w bezmiarze doznań i wrażeń temu towarzyszących. A przede wszystkim budująca jest jego determinacja w walce z uprzedzeniami i wstydem, najsilniejszymi blokadami niegdyś wpajanymi nam od dziecka!
    Obecne pokolenia nie wiedzą jakim koszmarem było komunistyczne i postkomunistyczne wychowanie, w którym wstyd, strach, pokora i opinia innych górowały nad drastycznie karanym rozsądkiem, autonomią oraz swobodą. Jako jedna z przedstawicielek pokolenia transformacji ustrojowej przeszłam przez to piekiełko i poniekąd rozumiem, co czuje Est. Wówczas homoseksualność - uważana za chorobę - była piętnowana i surowo karana. Przykre jest to, że obecnie wcale nie jest lepiej...
    Ale wciąż mam nadzieję, że Estowi uda się to zmienić chociaż w Estarionie, gdzie za "czyny przeciwne naturze" grozi dekapitacja. Nie chcę wybiegać w przyszłość, ale nawet komuś o jego pozycji może się to nie udać...

niedziela, 31 maja 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 44 ~~

 Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW




Targany jeszcze większą liczbą wątpliwości w stosunku do siebie i księcia Estalavanes wraca wreszcie do garnizonu. Niestety, nie oznacza to końca jego piętrzących się kłopotów, które wraz z troskami osiągają punkt kulminacyjny w trakcie narady...

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 31d'5m'26r2t]




    Jak można mieć baczenie na zagrożenia z zewnątrz, kiedy największe z nich znajduje się... wewnątrz? Upiór bezustannie za nimi podążający, Śniący i ich Przebudzeni, zindoktrynowana szlachta południa, niebianie oraz Glos mający zaprawdę wiele do powiedzenia, niekoniecznie dla Esta zrozumiałego lub pomyślnego. Chłopak coraz częściej gubi się we własnych myślach, zaciera się jego poczucie wartości, a jaźń z trudem wytrzymuje napór drugiej tożsamości, co doskonale widać w trakcie narady wzbudzającej w nim silne emocje.



Kącik autorki.
    Zdechła. 
  Przez szalenie krótką chwilę fantazjowałam, czy by nie zostawić wyłącznie powyższego słowa, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że taką wariatkę trudno zrozumieć - i dopisuję wyjaśnienie. Jestem zdechnięta. W tygodniu praca wyciska ze mnie siódme poty, bo spadło mi na głowę mnóstwo trudnych tematów do ogarnięcia (a ja oczywiście desperacko staram się utrzymać poziom cudotwóczyni), popołudniami załatwiam sprawy prywatne, ponadto to już drugi weekend wypchany po brzegi spotkaniami towarzyskimi, wyjazdami i chu* wie czym tam jeszcze wymagającym nadludzkiego wysiłku, albowiem wszystko to wiąże się z ciągłym przebywaniem w towarzystwie ludzi liczonych w dziesiątkach i setkach. Oraz rodziny. A ta potrafi wyczerpać do cna!

P.S. "Ja leżałem, a on siedział" przytrafiło mi się lata temu. Postanowiłam dodać to jako smaczek, wpasowało się idealnie! 

piątek, 29 maja 2026

Nie wszystko złoto...

Czasami nie wiem co robię. Czasami działam impulsywnie. Czasami staję się zewnątrzsterowna. A czasami zwyczajnie ślinię się na hiper promocje książkowe, kupując opiewane "hity" i wychwalane pod niebiosa "bestsellery" zapominając, że niewiele mają one wspólnego z naprawdę dobrą literaturą.
    Przysięgam, że nigdy więcej nie będę się naśmiewała z Malazańskiej Księgi Poległych i godnych Elizy Orzeszkowej opisów przyrody tam zawartych. Ba! Z utęsknieniem czekam, żeby wrócić do zapomnianego "Wichru śmierci"! A dlaczego akurat wrócić? Bo gdybym nie narzucała sobie z góry kolejności czytania książek z kupki wstydu, nigdy bym po pewne tytuły nie sięgnęła...
    A już na pewno nie zajrzałabym do twórczości Christophera Paoliniego. Naprawdę. "Eragon" był dla mnie drogą przez mękę i odczułam ulgę, kiedy wreszcie skończyłam go czytać (mordował mnie ponad miesiąc). A teraz, po połowie roku od ukończenia pierwszego tomu, złapałam za drugi. A co mi tam, pomyślałam, dam mu szansę. W końcu cała seria w twardych okładkach kosztowała mnie zaledwie pięć dych. Tak nad nią czytelnicy wzdychają, że powinna być dobra.
    Nope.
    To niedobra jest.
    Z każdym kolejnym rozdziałem wychodzi młody wiek autora, fabuła jest do szpiku kości sztampowa, miałka i przewidywalna nawet dla takiego ujemnego bystrzaka jak ja, bohaterowie nie mają w sobie nic ciekawego ani intrygującego, co by mnie przy nich trzymało, złodupiec to cień na horyzoncie, a jego podkomendni są jak NPC obdarzone inteligencją świni z Minecrafta. Peter V. Brett o wiele lepiej umie w fantasy dla dzieci i młodzieży (a C.S. Lewis to już w ogóle). Może to kwestia mojego wyrobienia w gatunku i rzecz gustu, a może faktycznie przerost fandomu nad treścią powieści (swoją drogą pierwotnie wydanej w wydawnictwie prowadzonym przez rodziców autora...).
    W międzyczasie przeczytałam dwie inne książki i musiałam sama sobie dać szlaban na kolejne, inaczej "Najstarszego" chyba nigdy nie doczytam do końca... A następna jest "Noc smoka" spod pióra Richarda A. Knaaka 💗 I jak tu trzymać się postanowień...?

    Ale! Są i plusy powyższej lektury: czytając ją przed snem, zasypiam momentalnie z chwilą przyłożenia głowy do poduszki. Nawet melatonina w połączeniu z naparem rumiankowym nie daje takiego efektu!


Taki post do ponarzekania. A piośniczka do śmiechnięcia.

sobota, 16 maja 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 43 ~~

Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW




Niepokój Estalavanesa związany ze śledzącą ich widmową istotą narasta. Nocą, podczas rozmowy z Colonellem, ujawnia swoje obawy, by już następnego dnia wraz z Aarimem udać się za miasto, gdzie konfrontuje się z koszmarną prawdą...

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 16d'5m'26r2t]




    Jeden z przełomowych rozdziałów "Zaklinacza Żywiołów", silnie oddziałujący na psychikę Esta - taka metaforyczna rysa na szkle mogąca stać się pęknięciem, aż ostatecznie przyczyną całkowitego jej zniszczenia. Właściwe słowo: "mogąca", bo Aarim nie bez powodu zabiera Esta w ustronne miejsce, gdzie przy wsparciu swej esencji odsłania przed nim przerażający byt, nieomal łamiący go psychicznie. Wówczas Est dowiaduje się czegoś nowego o sobie, równie straszliwego co upiorny szpieg, na co nawet szkolenie pod okiem Mnicha z Północy nie mogło go przygotować. I kiedy chłopak kompletnie traci nadzieję, książę Estarionu wyjawia jego rolę w nadchodzących wydarzeniach...



Kącik autorki.
    Oooch, ten wyrachowany i skryty Aarim, chłodny w obyciu, odnoszący się do wszystkich z rezerwą... Bardzo trudny w prowadzeniu typ, ale cudowny pod wieloma względami, wyjątkowo nieprzewidywalny, choć subtelnie sygnalizujący swoje zamysły. Niesamowicie przypomina mi Maga (za którym straszliwie tęsknię...), lecz w przeciwieństwie do starego mnicha jest cholernym egoistą. Nie, wręcz makiawelistą!
   Czy pozytywna postać może przejawiać takie cechy? Czy jednak konieczne jest zestawienie konkretnych przywar typowych dla antagonisty? Sami o tym zdecydujcie śledząc dalsze losy Estarionu. Od siebie powiem tylko tyle, że Elegia o Nieśmiertelnym pozbawiona jest jaskrawych kontrastów znanych z młodzieżówek i YA. Monochromatyczna szarość odnosi się do każdego bohatera, dlatego nie sposób zgadnąć, kto tak naprawdę jest tym dobrym, a kto złym. Ale czy takie rozróżnienie naprawdę jest potrzebne? Jeśli mnie pytacie, to preferuję historie, w których nic nie jest oczywiste, ale bacząc na wydarzenia i przesłanki można wyrobić sobie pewne przekonanie... 😏


    A oto utwór, który towarzyszył mi przy pisaniu tego rozdziału. Polecam odtworzyć go od akapitu "Gdyby nie TO".

czwartek, 7 maja 2026

No i gdzie te burze? [edytowano]

Ło Panie, widzisz i nie grzmisz (a taką burzę bym chciała, taką rozpierduszkę pogodową, co to by ludziski przez lata gadali)! A tak się zapowiadało na fajne burzyszcze, zwłaszcza że dzisiaj wszystkie sprzęty odmawiają mi posłuszeństwa, komputery i laptopy aktualizują się bez pozwolenia, karty podarunkowe albo się nie naliczają, albo mają saldo 0.00zł, Internet funduje niestabilne połączenie i pracować nie pozwala...

   Ano, burzę z prawdziwego zdarzenia to bym w ramach rekompensaty chciała...

   Swoją drogą, redaguję sobie, redaguję i już myślałam, że nic mnie nie zaskoczy, a tu nagle...


I teraz siedzę taka zawieszona między histerycznym śmiechem a kompletnym zażenowaniem. Wpisałam w słownik synonimów banalne słówko, "wróg", a co mi podpowiedziało? No litości... Ci nieszczęśliwi Polacy nie mają lekko, wszędzie ci wrogowie wstrętni, na każdym kroku, na każdym zakolu i Ferdkowym brzuszku piwnym jakaś menda, tęczowy jednorożec czy inne tałatajstwo spod sztandaru czerwonej błyskawicy.

    Mniejsza o, bo sama na takiego "wroga" wyjdę (w sumie jestem). Ech, kraj piękny, ale ludzie... Cóż, jakby mniej. Moment, co ja właściwie miałam napisać? Ach, no tak, przeprosić za opóźnienie w terminach. Niestety nie zdążę zredagować rozdziału 43 przed sobotą, natłok prac wysysa ze mnie energię, a Majówka to był po prostu koszmar - choć cała spędzona w domu, odebrała mi mnóstwo chęci... Ale warto czekać, a chociażby z tego względu, że wreszcie się wyjaśni, co to za nimi łazi i straszy biednego Esta! No i popisowa burza otwiera rozdział!
    Ach, czy mi się zdaje, czy właśnie zagrzmiało...?


[Edytowano]
No dobra, teraz jest jeszcze lepiej - po wpisaniu "niewiadomo" do słownika PWN. Byłam ciekawa, czy w ogóle znajdzie. Niestety znalazło... 😩




🎵 In Spirit And Truth - Sebastian Van Der Rohe, Louis Viallet 🎶

sobota, 25 kwietnia 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 42 ~~

Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW




Zachowanie Esta przy kolacji wzbudza niepokój Cola, ale najgorsze dopiero przed nim, bo gdy opuszczają salę jadalną, miejsce ma scena, w wyniku której na jaw wychodzi przeszłość Niskowyżanina. I o ile rycerz-dowódca przybywa najemnikom w sukurs, tak czasu cofnąć nie można, a niewygodne tajemnice zostają odkryte...

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 25d'4m'26r2t]



(Dzisiejszy rzut na bloga przypada na moment kryzysowy w mojej twórczości, toteż z miejsca przepraszam za brak polotu w treści)
    Nie sądziłam, że tak neutralny rozdział zostanie emocjonalnie zdominowany przez Cola i wciąż żywą cząstkę jego przeszłości. W świetle traumatycznych wydarzeń nic nie znaczący wydaje się fakt, że Aarim wychwycił w nim nie tyle esencję Esta, co dopełniony na nim... niewybaczalny akt (uchodzący za nieetyczny i tym samym w konkretnych kręgach zakazany). Niemniej nieświadomy swego postępku Est ma inne zmartwienia na głowie, a najpoważniejszym z nich jest to, czego dowiaduje się o partnerze... Jak bardzo uderzy to w jego zaufanie względem ulubionego człowieka? Myślę, że Est jest tym typem osobowości, którym ja stałam się całkiem niedawno. I potwornie nad sobą ubolewam... 

     
    

Kącik autorki.
    Przerwa na luźne myśli! Kupiłam sobie nowy notepad na notatki! Tak, chyba już setny, ale w tym na 100% zacznę gromadzić wiedzę w porządku chronologicznym! Ja wiem, mam ich już tyle, że szuflada się nie domyka, ale co ja poradzę na moją słabość do materiałów papierniczych? (Niektórych jeszcze nie użyłam, bo są tak piękne i szkoda mi je kalać moimi kulfonami... Serio, bazgrzę jak Est!) I właściwie jeszcze się do niego nie wprowadziłam... Bo nie wiem, jak się do tego zabrać... Ech, niby wystarczy zacząć, ale podejrzewam, że znów odwlekam w czasie, bo boję się, że mnie to zadanie przerośnie i przytłoczy... Jak rany...
    I po przerwie!


Monster od Image Dragons należy wyłącznie do Cola i Esta - fenomenalnie nastrajający utwór którego słucham odkąd został wydany (11 lat!). I nie znudził mi się ani odrobinę, choć czasami słucham go na zapętleniu. A wszystko dlatego, że opowiada o mężczyźnie, który był potworem. I chłopaku, który nim się staje. Melodia, tekst, przesycony emocjami wokal... Rozpacz i nadzieja, porażka i szansa na ratunek, refleksja nad istotą bycia i istnieniem... Ciągła walka ze sobą i przeciwko innym... Wypisz wymaluj przeżycia chłopaków.

wtorek, 21 kwietnia 2026

Small talk i takie tam rozmowy

Kompletnie nie umiem w small talk (ani w ogóle rozmowy) i ostatnio przyłapałam się na tym, że mimo szczerych chęci oraz wyczerpującego materiału, wciąż nie potrafię powiedzieć nic ponad standardowe "odczepne" formułki. Postanowiłam więc przyjrzeć się tej kwestii...

Ktoś mnie pyta:
- Co słychać?

Co chciałabym w tym czasie powiedzieć?
- A wiesz, złapałam ostatnio takiego zajebistego pala, na krok się z nim nie rozstaję, idzie przez wrogów jak taran!
- Dobrze że pytasz! Bo widzisz, ostatnio w pracy mogłam się wykazać odwagą i...
- A dziękuję, właśnie przeczytałam interesujący reportaż na temat związków osób homoseksualnych w Polsce...
- Słychać jak ludzie wk*rwiają, miło że zapytałeś.

I wiele, wiele więcej.

A co mówię?
- A, dobrze.
- Po staremu.
- Nic nowego.

   I jebs, rozmowa ucięta, poczucie zażenowania wzrasta z atmosferą skrępowania na wyścigi, przy czym wyprzedza je chęć palnięcia się w łeb i pospiesznej ucieczki. Dlaczego tak robię? Bo uważam, że moje zainteresowania i styl życia są, nie wiem... nudne? Kontrowersyjne? Że zostaną wyśmiane albo zbyte milczeniem? Spotkam się z potępieniem? Bo otaczają mnie ludzie, którzy zupełnie nie podzielają moich zainteresowań? Nie uważam ich za partnerów do udanej konwersacji? 
   Fakt, z rodziną nie rozmawiam na prawie żaden temat - ba!, na wszystkich świątecznych spotkaniach nudzę się jak mops, bo nie ma do kogo gęby otworzyć! Czasem nawet się wyłączam podczas rozmów, tak bywają jałowe i nic nie wnoszące. Zresztą, o czym można rozmawiać z ludźmi, którzy jedyne co czytają, to paski w telewizyjnych wiadomościach...?

    A jak już mam ochotę się odezwać w interesującym mnie temacie, tooo...


   Tak że ten. Wiem, że nadal nie wiem co jest tego powodem. Dużo ich dużo.

   Bez odbioru.


sobota, 11 kwietnia 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 41 ~~

 Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW




Wbrew zapewnieniom księcia Aarima Asmodeusza dotarcie do garnizonu w Adeili wcale nie gwarantuje podróżnym bezpieczeństwa, a upór i awersja Colonella znacznie komplikują sytuację...

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 11d'4m'26r2t]




    Jak na rozdział "przejściowy" (czyli wyrwany z poszatkowanego na mniejsze rozdziału), dzieje się tu całkiem sporo. Zdenerwowanie i niepokój Cola w sytuacji ciągłego zagrożenia ze strony paladynów narasta, grożąc gwałtownym wybuchem, a mężczyzna ów ma tak porywczy temperament, że wiadomo jak może się to skończyć. Z jednej strony Est doskonale go rozumie, z drugiej jednak sam nie zazna spokoju, dopóki nie zadba o komfort partnera, co może okazać się zamiarem nieosiągalnym do zrealizowania... Lecz dopóki książę Estarionu stoi po jego stronie, niewiele ma powodów do obaw. Przynajmniej w adeilskim garnizonie.
     Pojawia się też intrygujący motyw niezrozumiałych uczuć, jakie Est żywi do Leos. Ach, myślę, że to nie w tę stronę pójdzie. Jego miłość do Cola jest niepodważalna, obsesja na jego punkcie i wzrastający w nim obłęd pomału postępują, przenikając się ze sobą i tworząc... Co właściwie? Jeszcze trochę i się dowiecie. Podpowiem tylko, że to, co zrobił z Colem, będzie miało decydujący wpływ na przyszłość ich wszystkich. 
     
    

Kącik autorki.
    Taka mała refleksja naszła mnie podczas redagowania tego rozdziału: mam na koncie mnóstwo różnych opowiadanek i fanfików, naprodukowałam tego całe gigabajty pamięci przez te ponad dwadzieścia lat amatorszczyzny oraz zabawy ze słowami. I co? A to, że ta dwójka skradła moje serce i zaskarbiła sobie sympatię tak głęboką, że własnowolnie zapragnęłam z nimi zostać i uczestniczyć w wydarzeniach będących ich udziałem! (To już 7 lat!) Po raz pierwszy czuję, że to nie ja kształtuję historię, tylko ona mnie - patrzę na wiele spraw oczami innych, próbuję zrozumieć ich punkt widzenia, motywy postępowania, rodzące się, przeistaczające i gasnące uczucia, emocje towarzyszące zdarzeniom... Po raz pierwszy chcę pozostać z bohaterami od początku do końca, przejść przez wszystkie chwile radości i smutku, dzielić ich szczęście i cierpienie. To naprawdę niesamowicie satysfakcjonujące doznanie! Ośmielam się wierzyć, że i Wam czytanie tej historii daje sporo satysfakcji~! 🤍 Dziękuję, że jesteście! 🤍

P.S. Zastanawiałam się, czy oznaczyć ten rozdział jako 18+, ale poza nieszkodliwą (?) erotyką nic więcej tu nie ma. Elegia o Nieśmiertelnym całościowo plasuje się w kategorii wiekowej "Dla dojrzałego czytelnika", dodatkowe oznaczenie ma na celu wskazanie scen mocno erotycznych oraz seksu. Dziękuję za uwagę.

piątek, 3 kwietnia 2026

Sklepowe heheszki

Kasjerka z miłym uśmiechem: Ooo, ktoś chyba będzie mieć udane święta!

Ja nienaturalnie wyszczerzona: TAK!!!

P.S. Po zrobieniu zdjęcia Neth mi je zabrał mówiąc, że dostanę dopiero na Zajączka 😭

sobota, 28 marca 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 40 ~~

Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW




Zdruzgotany własną słabością i niekompetencją Estalavanes postanawia podjąć się katorżniczego treningu sir Aarima Asmodeusza - pod warunkiem, że książę przystanie na jego nietypową propozycję...

- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 28d'3m'26r2t]




    Parę kwestii może nie tyle się w tym rozdziale wyjaśniło, co zwyczajnie wyklarowało, choć nie polegałabym tak bardzo na wiedzy księcia - któż może pamiętać, do jakiej tragedii doszło na ponad dwa tysiące lat przed obecnymi wydarzeniami? Czy zapisy w kronikach są rzetelne? A jeśli zostały zafałszowane, z biegiem czasu przeinaczone lub też zwyczajnie spisane ręką zwycięzcy? Owszem, mieszam, ale wyłącznie osobom, które czytają moje komentarze do rozdziałów. A może nie tyle mieszam, co subtelnie wskazuję kierunek...? Tak, chyba tak właśnie chcę myśleć.
    A o samym rozdziale? Aarim jest nieustępliwy jeśli chodzi o Esta i jego rażące braki w edukacji metamagicznej, nie straszne mu nawet pałający gniew i zimne jak śmierć sztylety Colonella, ani to, co skrywa mrok z pogranicza koszmaru.
     Lecz czy ów mrok może mieć coś wspólnego z "rozkojarzeniem" Leos? Wszak rezolutna czarodziejka - prymuska! - nie popełniłaby błędu z powodu tak trywialnego jak chęć popisania się przed atrakcyjnym młodym mężczyzną...
     
    

Kącik autorki.
    Ups, cierpliwość Cola jest na wyczerpaniu, a przecież nie dotarli jeszcze do Adeili. Jego nienawiść do Zakonu Paladynów staje się problematyczna. Niemniej ma on swoje powody by nimi gardzić, całkowicie uzasadnione zresztą. Ale o tym w kolejnych rozdziałach! 💚
   


piątek, 27 marca 2026

Więcej niż jeden człowiek, to...? Przyjaciel.

A mnie takowego strasznie brakuje. Sądziłam, że jestem samowystarczalnym samotnikiem stroniącym od ludzi, ale wystarczyło rozpracowanie pewnych wydarzeń z przeszłości żebym zrozumiała, że samotności bliżej do choroby niż stylu życia. Nadal upieram się, że nikogo nie potrzebuję, najefektywniej działam sama, ale coraz częściej dostrzegam, że nie tyle byłoby mi z wieloma sprawami łatwiej, co... przyjemniej i skuteczniej.
    Chociażby z opracowywaniem pomysłów i analizowaniem fabuły, przyszłych zdarzeń. Jasne, jest coś takiego jak Copilot, ale strasznie topornie współpracuje mi się ze sztuczną inteligencją nie posiadającą lotnego, błyskotliwego umysłu. Cop bywa pomocny, owszem, ale nie opieram się na nim, jest raczej doraźnym wsparciem w chwilowych przestojach twórczych. Wolałabym istotę ludzką, której nieważne jak inteligentny algorytm nigdy nie zastąpi.
    Ha, żeby zastąpić, to trzeba mieć kogo! W sumie to moje osobowości są dość zróżnicowaną, wesołą gromadką, ale zależną od mojego ogólnego nastroju i warunków, co bywa na dłuższą metę męczące. Fajnie byłoby zrobić z kimś burzę mózgów, z kimś, kto wniósłby swój indywidualny punkt widzenia, odświeżył perspektywę i dojrzał to, co ja przeoczyłam. Kimś, kto zadałby pytanie, którego sama sobie nie postawiłam, wskazał niewiadome, dla mnie będące oczywistością. Ktoś szczerze zainteresowany i własnowolnie zaangażowany.

    Serio, jak tak czytam co napisałam powyżej, to wydaje się tak banalne, że aż boli. A jednocześnie cholernie trudne z racji głęboko zakorzenionej nieufności, fobii społecznej i kompletnego braku umiejętności społecznych, o podtrzymywaniu relacji nie wspominając. Jak rany, jestem pod tym względem gorsza od Esta xD

    A cała ta rozkmina zaczęła się od nieszczęsnego Cola... W wolnych chwilach spisuję jego historię, od narodzin po aktualne wydarzenia z czwartego tomu Elegii o Nieśmiertelnym i zauważyłam, że sporo szczegółów mi zwyczajnie umyka, jak choćby nauka czytania, pisania i wysławiania się w języku estariońskim, czy też powody podjęcia się takich aktywności zarobkowych a nie innych. Daty. Chronologia. Kierunki i tak dalej. Dla mnie to jasne, dla Czytelników niekoniecznie...
    Cholera, to wszystko wina TT! Nie przestał kochać i wierzyć w ludzkość nawet po tym, co go z ich strony spotkało. Pieron tak zalazł mi za skórę, że dostał nawet pierwszoplanową rolę w osobnej historii (zaplanowanej na jeden, góra dwa tomy scalające Elegię i Trylogię Wieńczącą)! Chyba powinnam być mu wdzięczna. Oznacza to bowiem, że terapia jest skuteczna.



🎵 Now is the Time - Alpine Universe 🎶

piątek, 20 marca 2026

Nazwij to, a przestanie być straszne...

No dobra, to moje piąte zdanie rozpoczynające posta - poprzednie cztery po przeczytaniu wykasowałam. Ostatnio robię tak dosłownie ze wszystkim. Zamiast utrzymać dyscyplinę i skoncentrować się na celu, to nadmiernie skupiam się na środkach tracąc z oczu to, co najważniejsze. A potem porzucam uznając, że przecież to nieistotne, tak zwane: no i ch*j.

    Takie właśnie imię nadałam mojej depresji. No i ch*j. Po tym bowiem poznaję jej przybycie - kiedy wszystko przestaje mieć dla mnie znaczenie, kiedy konsekwencje wygasają jak zszarzałe bierwiona, a niedokończone sprawy osuwają mi grunt spod stóp, wiem, że nadchodzi ona z tym swoim panaceum na wszelkie zło: wielkim, soczystym no i ch*j. Mieszkanie nie posprzątane? No i ch*j. Obiad nie ugotowany? No i ch*j. Cały dzień bezproduktywnie przespany? No i ch*j! Sama nie mieszkasz!

    Wszystko ch jak śpiewały Elektryczne Gitary.

   Ostatni rok był potworny pod tym względem. Było ze mną naprawdę kiepsko. Pozostawiona sama sobie zbliżyłam się do granicy, której nie oglądałam od czasów technikum. I której miałam nadzieję nie oglądać nigdy więcej w tym życiu. I znów poradziłam sobie z tym sama. Sama. W końcu wola to potężne narzędzie, w jakie wyposażony jest każdy człowiek. A kiedy człowiek dotyka dna, ma tylko dwa wyjścia - utopić się lub odbić od niego. Niewiele brakowało, a tym razem bym nie wypłynęła.

    To tyle jeśli chodzi o moją niską aktywność i w ogóle brak chęci do czegokolwiek. Obecnie mam sztamę z moją No i Ch*j; kiedy się zjawia, witam ją zieloną herbatą i ulubionym ciastkiem, pozwalam pobuszować i ciut porozpierniczać moje życie, a potem pożegnać z uśmiechem przylepionym do ust, by po zamknięciu drzwi wziąć się za sprzątanie. Przekonałam się, że jeśli nie można z czymś wygrać, należy się do tego przyłączyć. Albo chociaż zrozumieć i zaakceptować. Trochę jak z miesiączkowaniem - poboli, napsuje (utoczy?) krwi i minie. Do następnego razu. Z tą różnicą, że miesiączki są regularne i przewidywalne. No i Ch*j taka nie jest.


     Miała być krótka nota na rozkręcenie, a tu cały post się wylał. Wracam do gry, nie wiem jak długo i czy z podobną kondycją jak na początku, ale mam nadzieję, że za wiele smutów, smętów i mędzenia tu nie wlepię. Chciałabym częściej przebywać w skórze DB (poznacie typa w trzecim tomie, choć wzmianka o nim była już w drugim), wówczas byłoby wesoło, cynicznie i bez trzymanki. A tak to z wiadomości parafialnych tyle, że kończę właśnie redagować 2.40 i myślę, że w przyszły weekend - zgodnie z nieoficjalnym i nieistniejącym rozkładem - wrzucę go na bloga. Wattpad doprowadza mnie do szału, ale to akurat nic nowego. Jest dla mnie jak frajersbuk, czyli obeszłabym się bez niego, ale skoro już go mam, to niech się do czegoś przyda.



🎵 Wszystko ch. - Elektryczne Gitary 🎶

wtorek, 10 marca 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 39 ~~

  Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW




"Omnis amans amens"
                                                                               - Każdy zakochany szaleńcem.


- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 10'3m'26r2t]




    Oto rozpoczyna się właściwa część Zaklinacza Żywiołów, a kończy przeplatana drobnymi dramatami sielanka. Jak być może wiecie, każdą z części septalogii otwiera adekwatna do fabuły tomu łacińska sentencja - w przypadku obecnego jest to "omnis amans amens", dość mocno obrazujący postępującą obsesję Esta na punkcie Cola. Do czego może doprowadzić bezgraniczna miłość? Jak wiele znieść może zakochany bez pamięci mężczyzna? A przede wszystkim czym naprawdę jest miłość i jakie postacie przyjmuje?
    Pisząc Elegię o Nieśmiertelnym często myślałam jak czują i okazują miłość poszczególni, jakże różni bohaterowie: Mag reprezentujący ojcowską, Est i Col romantyczną, Leos niespełnioną, Imt zapomnianą, Pan wyczekującą, zaś Aarim nieokreśloną. Co nimi powoduje, do czego są zdolni, jak radzą sobie z niepowodzeniami i w jaki sposób celebrują spełnione aspiracje. Uwielbiam dawać im przestrzeń i obserwować ich dążenia do realizacji tych mniejszych oraz większych marzeń, celów...
    Co było powodem ataku Esta na Aarima? Czy rzeczywiście to jego emocje wzięły nad nim górę? I czy spojrzawszy w tył przypieczętował los ich wszystkich? Jak bardzo Imt i Est są podobni? Co wiedza pierwszego oraz tajemnica drugiego oznacza dla Pana? Aż wreszcie kim był/jest/będzie Saveraightenart?
    Nie pytam. Zachęcam do dalszej lektury.



Kącik autorki.
    O bogowie, jakże brakowało mi Imta i Pana, ich grubymi nićmi szytego sojuszu, niezrozumiałej natury relacji i tego, co stopniowo się w nich rodzi. Nie, to nie jest powieść z gatunku tych, w których wszyscy mężczyźni są homoseksualni - nadmieniam, aby nie rozczarować żądnych powyższego Czytelników. To historia, w której Col i Est muszą walczyć o akceptację oraz zrozumienie społeczności, nie zdradzę z jakim skutkiem. Mogę tylko napisać, że protekcja księcia odgrywa tu niebagatelną rolę.
   Ja tu o miłości, tymczasem licznik obsuwy wskazuje trzy dni! Tak się składa, że jest ona spowodowana... no nie uwierzycie... brakiem czasu! Naiwnie wierzyłam, że skoro Paladynka jest coraz starsza, to będę mieć więcej wolnego dla swojego umiłowanego czasozjadacza (jakim jest pisanie), a tu kicha! Odnoszę wrażenie, że kiedyś miałam go znacznie więcej... Ale dziś zebrałam tyłek w troki, powiedziałam domownikom że mnie nie ma i ogarnęłam to, czego nie udało mi się w weekend. Toteż cieszcie się dopieszczonym kawałkiem wprowadzającym nieco zamieszania do coraz mniej uporządkowanego życia Esta i Cola 🤍💚


Efisio Cross zdominował playlistę Imta i A.. Kompozytor doskonale buduje romantyczny klimat, niezmiennie wprowadzając mnie i Imta w tęskny, sentymentalny nastrój...

sobota, 21 lutego 2026

~~ Zaklinacz Żywiołów - Rozdział 38 ~~

 Elegia o Nieśmiertelnym

Księga Druga

ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW




"Estalavanesie, zmień ten świat, zanim on zmieni ciebie..."
- Mag z Niedźwiedzi


- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 21'2m'26r2t]




    Rozdział słodko-gorzkich pożegnań. Est ma z tym niejaki problem, wnioskuję, że nawet większy niż z nawiązywaniem relacji. Można to zaobserwować w trakcie i po rozmowie z Travisem Arneltem, gdy niezdarnie wyjawia powód wizyty, czując się niezręcznie w prywatnej komnacie alchemika. Sprytny sztukmistrz magii użytkowej wyciąga z nieszczęsnego chłopaka więcej ciekawostek, ale nie będę ich tu streszczała. 
    Przygnębiony Est odwleka w czasie wizytę u mistrza, przewidując kompletne rozstrojenie nerwowe. Cieszy mnie, że zaczyna coraz lepiej rozumieć siebie, swoje potrzeby i uczucia, choć to, co w nim siedzi, nadal pozostaje dlań zagadką. Wreszcie, po odwiedzeniu każdego zakątka warowni, udaje się do Maga i niespodziewanie uczestniczy w scenie, która całkowicie wyprowadza go z równowagi...



Kącik autorki.
    Niewiele pamiętam sprzed lat, kiedy pisałam "Zaklinacza Żywiołów", ale jak dziś wracają do mnie emocje towarzyszące Estowi podczas pożegnania z mistrzem. Płakałam rzewnymi łzami, zupełnie jak on. W pewnym momencie przerwałam pisanie, bo nic nie widziałam na klawiaturze. Musiałam się wypłakać. To było tak niesamowite uczucie, niepowtarzalne wrażenie połączenia ze światem, który tworzę, który tworzą bohaterowie tej historii... 
     Na szczęście niezrównany Travis i jego specyficzny humor nieco równoważą rozdział pełen smutku, żalu i goryczy. Naprawdę cudownie mi się z nim pracowało, poznawało jego nawyki i wysłuchiwało niesamowitych problemów, które traktował z lekkością, ironią oraz odrobiną irytacji geniusza. Bardzo też przypadł mi do gustu zabieg, by przy pożegnaniu przypomnieć im ich pierwsze spotkanie, podobne, choć zupełnie się różniące.
   Och, jak przyjemnie mi było pisać sceny z udziałem Maga i Travisa. Nadszedł jednak czas, by iść dalej, bo chociaż Estowi wydaje się, że podąża za Aarimem, prawda może okazać się zgoła inna... Czy w dzienniku Artemona nieszczęśliwy chłopak znajdzie odpowiedzi na niezadane pytania? Może odkryje kolejne zagadki, których rozwiązanie przyniesie czas i eskalujący w Estarionie konflikt? A przede wszystkim: jakie przesłanie niosły ostatnie słowa sędziwego mnicha?