Kasjerka z miłym uśmiechem: Ooo, ktoś chyba będzie mieć udane święta!
Ja nienaturalnie wyszczerzona: TAK!!!
P.S. Po zrobieniu zdjęcia Neth mi je zabrał mówiąc, że dostanę dopiero na Zajączka 😭
Kasjerka z miłym uśmiechem: Ooo, ktoś chyba będzie mieć udane święta!
Ja nienaturalnie wyszczerzona: TAK!!!
P.S. Po zrobieniu zdjęcia Neth mi je zabrał mówiąc, że dostanę dopiero na Zajączka 😭
No i masz, jaką aptekę odwalam w ostatnim rozdziale Pierwszej Księgi... A miałam tego nie robić! Serio, przeczytałam niedawno kilka książek i ostro nawtykałam swojemu Wewnętrznemu Perfekcjoniście, wygarniając nadmierną przesadę. Nieszczęśliwie wtrącił się Wewnętrzny Krytyk i koniec końców to ja dostałam po łbie, będąc w mniejszości... 🤕
Podsumowując, poszło już pięć stron. Mimo tego do pasji doprowadza mnie ilość słów wymagających weryfikacji. Cztery zabazgrane kartki. Cztery! W międzyczasie wyczerpał się kolejny długopis z czarnym wkładem, a inwencja twórcza bezustannie podjudza Wenę do szeptania mi za uchem kolejnych scen i konsekwencji wynikających z poprzednich. W efekcie rzucam w cholerę wszystko i skrobię na kartce/telefonie, zależy co mam pod ręką. Chciałabym skończyć 4.19, ale wjechała Trylogia oraz historia pewnego bohatera, który z pobocznego stał się całkiem mocnym drugoplanowcem. Pomijam już pierdołę, którą piszę sobie na bezweniu...
Jak rany, właśnie do mnie dotarło, że równocześnie prowadzę cztery powieści 😶 I w *uj notatek do kolejnych tomów. Chciałabym dożyć momentu, kiedy już nie będę miała o czym pisać 😆
🎵 New World Order - Lux-Inspira 🎶
No i draft trzeciej księgi, czyli roboczo BJK, ukończony. Wchodzę na czwartą - WSB. Przy czym do ostatniego rozdziału z poprzedniej wracam, bo co rusz coś mi świta, że powinno być, a nie ma. Standard.
W WSB Est stanie przed sumą wszystkich swoich strachów i jednym - nieznanym - więcej. Bohaterowie nie będą mieli (z nim) lekko, a złodupcy... będą, ale nie zdradzę co. Patrząc na notatki myślę, że do niezłego kociokwiku tu dojdzie. Ciekawi mnie, czy już w BJK Czytelnicy będą zastanawiać się nad pewnymi zwrotami akcji. Ja się nie zastanawiam, bo znam dalszy bieg wydarzeń... Za to Neth jest już na dziesiątym rozdziale i ma rozkminę. Tak po prawdzie to ja też, bo między 10 a 37 miałam gigantyczny rozstrzał czasowy... Jak odpocznę od wydarzeń z trzeciej, a Neth zgłosi obiekcje i poprawki, wtedy szarpnę całość ciągiem, żeby wyłapać ewentualne zgrzyty fabularne. Nie powinno ich być, ale nie wykluczam takiej możliwości - zresztą, na błędach uczę się najszybciej.
Heh, Neth chyba powoli zaczyna rozumieć, dlaczego jedną szczególną postać darzę platoniczną wręcz miłością 😆 O kogo chodzi? To tajemnica. Żeby nie było, że Estariońska Kronikarka kogoś faworyzuje! 🙊 A poniższy komiks niesamowicie odpowiada tej konkretnej postaci. Szczególnie uniwersalny wyraz twarzy 😂
🎵 Ragnarok - Edgar Hopp 🎶
A tak serio, to mało entuzjastyczna jestem dzisiejszego dnia. Fajnie, premiera Białego elfa i w ogóle. Ale jakoś tak... nie odczułam tego. Z drugiej strony - ślubu też tak nie odczułam. Narodzin Paladynki również. Chyba przestałam cokolwiek czuć. Albo tak się tym zawczasu jaram, że gdy przychodzi do rzeczywistego świętowania, nie mam już na to najmniejszej ochoty...
Po dłuższej przerwie przeczytałam sobie dotychczas napisany rozdział wieńczący III Księgę i... podoba mi się. Zapewne kilkanaście razy zmienię jeszcze zdanie. Ale tak dla własnej świadomości piszę, że póki co jest dobrze. Zostały mi dwie sceny do napisania i kończę BJK. Neth siądzie dziś do 9 rozdziału. W poprzednim prawie nic nie zaznaczył na czerwono, ze trzy wyrazy typu powtórzenie czy niepasujące do kontekstu/sytuacji. Poważnie, jak Est czasem palnie... Wyrabia się chłopak.
Z kolejnych nowinek, to rozwód profili fejsbykowych. Za dużo ludzie na imiennym mi się udzielają, przez co autorski zdycha 😆 Premiera nabrała mocy prawnej, toteż prywatny pozostaje prywatny, a Estariońska Kronikarka zaczyna wieść prym w świecie Khaldunu. Posty w formie opowiadań, przemycone w ten sposób informacje itepe. Cokolwiek, choć nie wróżę sukcesów. Będę przeszczęśliwa, jeśli Novae Res da zielone światło na wydanie drugiego tomu. Jest zdecydowanie lepszy od pierwszego, co najlepiej widać ciągiem czytając całość. Niestety, 1100 stron to jednak przegięcie (nie dla mnie, lubię takie kobyłki).
Druga informacja. Przygotowuję słowniczek pod Elegię o Nieśmiertelnym. Powstanie co prawda na blogu, ale udostępniony na autorskim chyba będzie się aktualizował... prawda? Sprawdzimy, jak już coś napiszę i przypnę na tablicy, czy jak to się tam zwie. Najwyżej będzie tylko tu, trudno. Internety nie bogowie, nie da się ich ograć tak łatwo.
Ostatnie... Zrobiłam etykietę z memami. Będę pod nią podpinała wszystko, co kojarzy mi się z Elegią. Oczywiście na etapie wydawniczym, co by nie spojlować czytelnikom serii. Już teraz podsyłam rozterki pewnego "dzieciaka"... (O bogowie, no cały on! 😂)