Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 lipca 2026

Przypadki bywają zabawne...

 
    Tak sobie ostatnio przeglądałam kolejkę odkryć na Steamie i natrafiłam na prawdziwą perełkę: 


   Ha, poległam! ( ͡◉ ͜ʖ ͡◉) I mimo że jestem sentymentalnym stworzeniem, tak ten tytuł trafił niestety do zignorowanych (jak ~74k innych pozycji).
        
     Co do nazwy jednego ze światów mojego uniwersum, to powstała ona 22 lata temu, kiedy media społecznościowe nie były rozpowszechnione jak obecnie i ograniczały się raczej do prozaicznych polskich Fotek.pl czy innych Naszychklas. Nie było mowy o tak egzotycznych nazwiskach jak "Khaldun". Pojęcia nie mam skąd się w mojej nastoletniej głowie ta nazwa w ogóle wyroiła, ale roboczo została. Parę lat temu wyguglowałam ją i... zdziwiłam się, jak popularne jest to nazwisko na Wschodzie! ( ͡ᵔ ͜ʖ ͡ᵔ ) Zastanawiałam się nawet nad zmianą, ale tak mi już pasowała, że zwyczajnie ten zamysł porzuciłam. Khaldun to Khaldun. Piękna nazwa. Mają ludzie piękne nazwisko ( ͡ᵔ ͜ʖ ͡°).

🎵 In the Name of Queen - Demented Sound Mafia 🎶

piątek, 8 listopada 2024

Czas na relaks!

Wreszcie dzień wolny (czyt. sama w domu)! Ostatnio nic, tylko cały czas coś do roboty, albo wszyscy domownicy na kupie, albo majaczące na horyzoncie zdarzeń widmo posiadówki z pełną energii Paladynką. Jak rany, z niej jest istny wampir energetyczny! Kilka godzin i już człowiek nie ma na nic sił, a najchętniej położyłby się spać. O 20!
    Ale skubana bez piśnięcia zniosła dwa szczepienia jedno po drugim, harda z niej sztuka. Zrobiła na mnie wrażenie. Generalnie na niej wzoruję pewną postać, która pojawi się z końcem piątej księgi - zamierzam z najwyższą dokładnością oddać jej humory, kaprysy, nastroje i ogółem całą osobowość. Zdradzę jej to, jak będzie starsza i może zainteresuje się moją powieścią. Póki co to mój sekret, którym dzielę się wyłącznie z Wami.

    No tak, dzień wolny, czas na relaks... Co to oznacza? Że w spokoju mogę skupić się na redagowaniu 2.10, a także bez dodatkowej narracji pograć w Dragon Age: Straż Zasłony. Osobiście bardzo mi się podoba, jest to całkiem przyjemny powrót do Dragon Age II, który wciąż uwielbiam. Fabuła wielokrotnie mnie zaskoczyła, choć były momenty, które z łatwością przewidziałam. Nie umniejszyło to jednak całości, a raczej podbudowało moje ego. Pomijam wątek Taash, nie jestem zwolenniczką tak nachalnego wprowadzania pojęć niebinarności do uniwersów fantasy, ale cóż... Ta postać zwyczajnie mi nie przypasowała, aczkolwiek na pewno znajdzie swoich sympatyków. Jeśli miałabym określić swoje sympatie, to bez dwóch zdań Bellara i Emmrich. Są cudni! Zapowiada się co najmniej trzykrotne przejście gry!
    Ale przy następnych będę o wiele bardziej ogarnięta... Wyobraźcie sobie, że podchodząc do pierwszego przejścia zasugerowałam się nazwą poziomu trudności. "Ahoj, przygodo!" skojarzyło mi się z najłatwiejszym poziomem, w końcu to ma być niezapomniana przygoda! I była... Przez 2/3 kampanii z misjami pobocznymi włącznie mordowałam się, zdumiona trudnością i siłą przeciwników. Zabicie kilku pomiotów było niemałym wyzwaniem, nie wspominając o bossach! Pomijam, że podobno wybrałam najtrudniejszą do opanowania klasę postaci (wojownik na defensywę - super się w nim odnajduję), ale to było istne przegięcie! Jednakże twardo szłam naprzód, dawałam radę. I nagle gdzieś przy zmianie opcji zauważyłam, że mogę zerknąć na poziom trudności, a tam... suwaczek w połowie! Załamałam nad sobą ręce. Oczywiście, że zmniejszyłam, jeśli osiągnięcia tego nie wymagają, nie czuję potrzeby umyślnego katowania siebie i bohatera. 
    Teraz zaś jest za łatwo. Ale i przyjemnie xD


🎵 Vigilante - Ric Mills, Steve Everitt 🎶

niedziela, 27 października 2024

35 level!

Tak daleko dotrwać, to przy mojej cierpliwości i motywacji tylko wiek mógł zadziałać! Trochę mnie tu nie było, więc z grzeczności wypadałoby przypomnieć, że jeszcze żyję...
    Zauważyłam, że ostatnio na bloga wrzucam wyłącznie kolejne rozdziały Elegii o Nieśmiertelnym. Chyba mam chwilowy zanik błyskotliwości, jak tak myślę, bo ileż winy można zwalać na niedostatek czasu...? Nawet jeśli to ten niedostatek bruździ. Ilekroć mam już cos napisać, stwierdzam, że nie ma to mniejszego sensu. Ale może muszę się zwyczajnie rozkręcić? A spróbuję, co mi tam.

    Może zacznę od tego, że sporo czasu zeszło mi w Diablo IV. Naprawdę wciągnęłam się w dodatek, fabuła "Naczynia Nienawiści" pozamiatała, aż nie mogę się doczekać kontynuacji! Niestety, przycisnęłam spirytystę, na udręce 3 leci jak złoto, natomiast na U4... kompletna klapa! Nawet z napierśnikiem Tyraela (lekko 85% odporności + łącznie ponad 1300 pancerza) i pełnym ekwipunkiem jest dla poszczególnych elit na hita. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Modyfikowałam build jak się da, ale niczego to nie zmieniło. Znajomy pod podobny jedzie jak czołg. Nie powiem, mocno mnie to zdeprymowało i porzuciłam spirytystę na rzecz... ulubionego łotrzyka. Ale Oblicze Andariel poszło do lamusa. Heh. Moje szczęście w tego typu grach...
    Tak więc D4 czeka na kolejny sezon i kolejne kosmetyczne pierdółki do zdobycia. Niemniej co się wybawiłam, to moje.

Nie powiem, sama klasa spirytysty jest rewelacyjna, a granie nią daje sporo przyjemności!

Natomiast łotrzyka uzbroiłam na podobieństwo Saramarystyjskich Niszczycieli. Tak, właśnie zdradziłam co nieco z Trylogii...

    Mniejsza o Diablo, choć to ono zajmowało mi ostatnio czas. Za jakąś godzinę wybije mi 35 rok życia, co w sumie nieszczególnie mnie interesuje - nie lubię swoich urodzin. Z wielorakich powodów. Ale są w moim towarzystwie osoby, które cenią takie okazje i szanuję to, mogę celebrować ten "magiczny" czas. Ale najchętniej celebruję go w świecie, w którym mnie nie ma. Na dniach zapchałam playlistę "Opowiedz mi historię" mega motywującymi utworami. Co prawda większość pasuje do drugiej powieści (o bohaterze, który w Elegii gra drugoplanową rolę, acz wybija się na pierwszy plan), ale nie zmienia to faktu, że mocno mnie inspirują. Chętnych zapraszam do przesłuchania, widżet znajdziecie w panelu po prawej. Z końcem miesiąca wychodzi najnowsza część Dragon Age'a, więc znów mnie tu nie będzie... ale postaram się wrzucić coś więcej niż następne rozdziały Zaklinacza Żywiołów. Ech, no i zaczną się zbereźnictwa...
    
    Tymczasem kończę wpis, życząc sobie na urodziny... zdrowia. Tak. W czwartek spędziłam pół dnia w łóżku i do teraz mnie trzyma...

🎵 The Lion Returns (Anduin's Theme from "World of Warcraft") - Robert Ianni 🎶

niedziela, 28 stycznia 2024

poniedziałek, 23 października 2023

Long time no see~!

Tęskniliście? Och, oczywiście że nie! 😄

    Urlopowałam się. Bardzo rozkosznie i wygodnie, bo w domu; w ciszy, spokoju, z książkami, muzyką i grami. No tak, drugi sezon Diablo IV wystartował, a Trójca Święta Zdrowo Kopnięta pnie się na wyżyny niedorzeczności. Co gorsza (nie śmiejcie się!), wciągnęłam się w czwartą odsłonę Simsów... A wszystko przez Paladynkę, której obiecałam, że jak już zacznie uczyć się czytać, będzie mogła w nie zagrać. No i gra... I ja też 😵

    Naprawdę przezabawna gierka, od której trudno się oderwać. Z głupa oczywiście stworzyłam Esta i zaczęło się całkiem niewinnie. Świetnie odnajduje się w samotności, pośród książek i z samym sobą (jego niezrównoważenie jest urzekające!), na dodatek aspirujący pisarz. Przychodzi komitet powitalny, dwie panie i pan... imieniem Travis xD Bez mojego udziału z miejsca zostali najlepszymi przyjaciółmi 😂 Nie planowałam tego!

    No dobrze, Est i Travis super się dogadują, spędzają czas, wspierają i tak dalej. Ale lepsze będzie zaraz.

    Sim Est nie szuka towarzystwa, ale pewnego dnia wybiera się na siłownię (nie gram na kodach, więc nie stać mnie na bieżnię ani basen), gdzie... spotyka Dona (tylko imię nie jest zbieżne z postacią... Cola!). Z początku nie miałam pojęcia, o co chodzi (często puszczam Simów samopas i obserwuję, co będzie się działo), kiedy tu nagle serduszka zaczynają fruwać. I tak oto miłość od pierwszego wejrzenia 😆

    Zaczynam się bać, czy gdzieś w kręgach magicznych nie spotkam łysego, brodatego wieszcza...

    Ach, nie tylko gram i czytam. Powoli kończę 4.12, a z redagowaniem 1.17 jakoś mi nie spieszno. Po co ustalać dedlajny, skoro nic mnie nie goni ani nie ogranicza? Raczej nikt nie śledzi z zapartym tchem losów Esta, więc co za różnica czy wrzucę jeden rozdział na miesiąc czy dwa? Grunt, że wątki się rozwijają, bohaterowie dojrzewają, a fabuła rozkręca... bez pierścienia. Przysięgam, nie ma tu żadnego pierścienia!


🎵 Od nowa - Kwiat Jabłoni 🎶

wtorek, 28 marca 2023

Diablo IV - do trzech razy sztuka

Zaliczyłam wszystkie trzy bety - zamkniętą, otwartą z wczesnym dostępem i otwartą. Z problemami technicznymi ze strony Blizzarda w drugim przypadku, ale mimo to wszystkie udane i obfitujące w przyjemne wrażenia. Bądźmy wyrozumiali, beta służy po temu, by wychwycić błędy i potencjalne trudności. Zachowania niektórych osób na forum były żenujące. Mam nadzieję, że dokonali zwrotu gry i nigdy do niej nie wrócą, tak jak grozili.

     O samej grze mogę wiele napisać. Dobrego. Jedynym minusem byli gracze. Odbili mi się czkawką. Nie w samej grze, bo tam, choć typowa ze mnie solistka, witałam ich z otwartymi ramionami, gdy groźba utraty mistrzostwa zaglądała w oczy. Chodzi mi o bydło na forach Blizza i w sieci. Małostkowi malkontenci, którzy odpalając betę oczekują pełnowartościowej gry dopracowanej w ogóle i szczególe. Hejterzy szukający byle pretekstu, by zjechać twórców oraz te nieliczne osoby dobrze wypowiadające się o tytule (okrzykiwane fanboyami). Pozdrawiam też PL, który na angielskojęzycznym forum pisał po polsku... Jak rany, nie lubię ludzi. A jeszcze bardziej nie lubię sobie o tym przypominać.

     Z Nethem i Paterem za to grało się rewelacyjnie! Humor z czasów D3 utrzymany na zdrowym poziomie, szpagaty śmierci wykonywane, a nadawane postaciom tytuły wyrywały z foteli. Szczęśliwy Bajzel. Krzykliwy Gamoń. Przypadkowy Grzebacz. Był jeszcze Początkujący Tancerz i Mały Problem, ale nimi grałam najmniej. Czarownik i druid zupełnie mi nie spasowali. Za to łotr, barbarzyńca i nekromanta ukradli, posiekali i wskrzesili moje serce. Przede mną kolejne tysiące godzin na kolejne lata.

     Do premiery zostały dwa miesiące z górką, a czuję się jak za małolata - Dzień Dziecka, a po nim wyczekiwane wakacje!

czwartek, 24 listopada 2022

Zaczął się końcoworoczny koszmar...

        Jak co roku o tej porze - zimno, wietrzno, deszcz na dworze. Zapieprz zrobił się nieziemski, mimo spiny - powiew klęski... Oj tak, przygotowywaliśmy się do tego już w październiku, żeby w tym roku mieć mniej roboty i byłoby nam się udało, gdyby nie... przeprowadzka! Zapragnęli wykorzystać okres zimowy na generalny remont całego piętra! Jak rany, dwa dni pakowania kartonów przy jednoczesnym ogarnianiu spraw bieżących, których końca nie widać. Jestem wypruta. Pewnie nie ja jedna...

        To tak pokrótce. Jeśli chodzi o Elegię, zamknęłam pierwszy rozdział WSB. Teraz to już pójdzie, szczególnie że mam 64 strony notatek (czcionką 10). Ostatnio nie za wiele czasu było na pisanie, ale teraz to się zmieni, rzadziej do biura będę jeździła, więc wieczorami nie będę aż tak zmęczona. Niestety, przebywając wśród ludzi potrójnie zużywam energię i mimo że w pracy mam naprawdę fantastyczne towarzystwo, to wieczorami po prostu zdycham. Pomijam smutnych ludzi na przystankach, w komunikacji miejskiej, w sklepach, przedszkolu. Jestem aspołeczna, a jednak moim uniwersalnym wyrazem twarzy jest uśmiech. Nie rozumiem tego.

        Zmęczenie. Tak. Chciałam zagrać w coś niewymagającego. Chociażby nekrosem w betę DeCztery. I co? Okazało się, że już ją zakończyli... No więc pozostały mi tylko screeny. Którymi chętnie się z Wami podzielę.

        Mmm, gra łotrzykiem sprawiała mi wielką przyjemność. Nie ulega wątpliwości, że będzie to mój faworyt. Przynajmniej do czasu, kiedy nie pojawi się paladyn/krzyżowiec.

        Wraz z postępem zmienił się wizerunek... Kurdka, nie potrafiłam się zdecydować, jak Kattek ma wyglądać >.<

I na pamiątkę: pierwsza legenda w DeCztery 😆

 

🎵 You're Not Lost - Phil Rey 🎶

poniedziałek, 7 listopada 2022

Ooo bogowieee, jakie to dobreee...!

         Nie ma mnie. Gram. A voice acting w całej serii jest po prostu balsamem dla mej skrzywionej duszy! Paladin Mike i Tiny Tina szczególnie!!! 😆

czwartek, 2 czerwca 2022

Cele sobie stawiaj

    Tak mówili: stawiaj sobie cele, a potem po prostu je osiągaj. Po prostu. Po. Prostu. W porządku, jasny przekaz. Już wiele celów w życiu sobie postawiłam i żadnego nie udało mi się zrealizować. Zawsze natrafiałam na spowalniające mnie przeszkody lub bariery nie do przebicia w tamtym okresie - brak wystarczających funduszy lub czasu, zerowe chęci, cokolwiek. Tak jest i teraz. Powiedziałam sobie w lutym, że do czerwca trzeci tom będzie ukończony, no bo jak inaczej, skoro zostało mi zaledwie kilka rozdziałów? Przy ówczesnym tempie pisania to była pestka... No chyba nie. Znów życie mnie zweryfikowało utwierdzając w przekonaniu, że tak szeroko zakrojone plany powinnam zostawić co najwyżej dla siebie. Ba!, nawet o tym nie myśleć! Mija trzeci rok odkąd zaczęłam pisać "na poważnie", a tu trzeci tom sobie dogorywa, bo znów jakieś choróbsko mnie i Paladynkę męczy, nie pozwalając się wyspać. W wyniku czego ona jest zmierzła, a ja zmierzła i niewyspana. Doprawdy, Neth mi świadkiem, że po raz ostatni w życiu na głos określiłam sobie jakikolwiek cel, choćby wyjście do supermarketu! 

    Spontan. 

    Spontan był mi pisany od początku. Spontanicznie podjęliśmy decyzję o zakupie mieszkania i wyprowadzce od rodziców. Spontanicznie zdecydowaliśmy się wziąć ślub. Spontanicznie zadecydowaliśmy o powołaniu na ten świat nowego życia. Spontanicznie zmieniłam niezadowalającą mnie posadę, nie mając zbyt wielkich perspektyw na przyszłość. Spontanicznie wciągnęłam się w pisanie obecnego cyklu. Spontanicznie podjęłam się wysyłki pierwszego tomu do dziesięciu wydawnictw. I wiecie co? Wszystko to było najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Idąc na żywioł dopinałam swego pod każdym względem, choć skały śpiewały i piach mi w oczy sypał. Było ciężko, czasami przytłaczająco, ale teraz jest świetnie.

    A właśnie, martwiłam się, że Diablo Immortal odciągnie mnie od pisania na długie godziny. Miło się rozczarowałam. Nie ma na to szans, nie wygra ze Światem Wymyślonym, choć dla Kattka byłabym w stanie się poświęcić 💗 Gra sama w sobie - Beta Testy! - jest nawet znośna. Podoba mi się dynamika starć, mobilność postaci, efektywność walki. Wręcz czuję na skórze każdy ruch mojego krzyżowca, każdy zgrzyt spoiny płytowego pancerza, świst miecza, trzask uderzeń spadających na tarczę... Mrrrrr. Personalizacja postaci też poszła w znacznym stopniu do przodu, porównując z Diablo III. Niestety, to wciąż gra na urządzenia mobilne, na dodatek mocno podchodząca pod gatunek MMO, za czym nie przepadam. Wszędzie mnóstwo graczy. I biegają. I robią questy. I panoszą się, ogólnie rzecz ujmując. A ja lubię spokój. I żeby nikt mi się nie pałętał pod nogami, kiedy solując wybijam kolejne potworaki. A już najgorsi są polacy - prezentujący tak żenująco niski poziom inteligencji, że na próżno szukać skali porównawczej. Moim skromnym zdaniem to właśnie gracze są największą wadą - i jedyną - tej produkcji. W Diablo III spędziłam ponad trzy tysiące godzin świetnie się bawiąc w kameralnym gronie. Jeżeli Diablo IV będzie udoskonaloną wersją poprzedniczki bez wciskania elementów typowych dla MMO, to mają moje kolekcjonerskie zamówienie przedpremierowe.

🎵 As Leaves Fall - Peter Crowley 🎶

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Urlop

     Pierwszy wolny dzień prawie za mną (tak, wiem, nie ma jeszcze dwunastej, ale otóż to, zaraz będzie). Praktycznie do tej pory niemal w całości spędzony na pisaniu, od godziny siódmej rano do jedenastej, w efekcie czego podczas czterech godzin napisałam czternaście stron szóstego rozdziału. I pisałabym dalej, gdyby nie obowiązki, zakupy, fryzjer etc. Tak, mając trzylatkę specjalnie biorę wolne, by wybrać się do fryzjera. To tak pół żartem, pół serio, uśmiechając się przez łzy.

    To się nazywa relaks. Słuchawki na uszach, znajome cztery ściany, świat wymyślony i przygody, jakich nie uraczę w ponurej rzeczywistości. Odpoczywam. Dokładnie w ten sposób się odstresowuję, relaksuję, wyciszam. Bardzo tego potrzebowałam po ostatnim tygodniu. Humor mi wraca. Podobnie entuzjazm. Naczytałam się mang i jeszcze kilka zalega na biurku w oczekiwaniu, w tym 32 tom Berserka. Mieszkając z rodzicami non stop słyszałam gadkę w stylu: wywal te głupie komiksy, dzieckiem nie jesteś. Albo: skończ grać w te durne gry, mądrzejsza od nich nie będziesz. Nauką lepiej się zajmij. I wiecie co? Durne gry nauczyły mnie spostrzegawczości, przyspieszyły moje reakcje i poprawiły koncentrację. Rozpaliły moją wyobraźnię i stały się inspiracją, podobnie jak głupie komiksy. Zero agresji. Agresja przychodziła w momencie, gdy zmuszona byłam wyjść do ludzi.

    Tępota, bezmyślność, egotyzm - tak opiszę swoje ostatnie obserwacje z przeludnionego marketu. Już po dziesięciu minutach spędzonych na przestawianiu cudzych wózków tarasujących przejazd oraz koszyków zostawionych między zatłoczonymi regałami i przepraszaniu ludzi godzinami kontemplujących prawdopodobną zawartość glutenu w bezglutenowym pieczywie doprowadzało mnie do szału. Fobia społeczna strzeliła w górę, uderzając pułapu początkowego stadium mizantropii. Tak, to była straszliwa sobota. Nie chcę tego powtarzać.

    Ale dziś jest poniedziałek. Wolny poniedziałek. Odpoczęłam od ludzi (do których znów muszę wyjść). Otworzyłam umysł i popłynęłam z weną. Nikt nie będzie mi mówił, jak mam żyć. Co lubić, a czego nie. Kogo kochać, a kogo nie. Z kim być, a z kim nie.

    Doprawdy, wkurwiają mnie płytkie osobowości, płaskie i odbarwione jak stare plamy zaschnięte na kanwie społeczności. Segregują ludzi dyktując swoje prawilności, a nawet dobrze śmieci posegregować nie potrafią. Autorytarne autorytety...

    Tak, kolejne spotkanie rodzinne za mną. Jak widać.

    A teraz z serii mojego samopoczucia:

    Bardzo dawno nie miałam kaca książkowego. Ale w sobotę ogarnęłam całą serię Nasze marzenie o zmierzchu i na koniec prawie się popłakałam. Jak rany... naprawdę zrobiło mi się przykro. A do tego po dziś dzień mam kaca książkowego i nie potrafię ruszyć Berserka...

🎵Game of Power - Iliya Zaki, Epic Score🎶

sobota, 13 listopada 2021

Bez tytułu.png

    Godzina życia w galerii handlowej straszniejsza jest i bardziej męcząca, aniżeli osiem godzin spędzonych w pracy... ale jestem zadowolona. Po części. Kocham luźne t-shirty z oryginalnymi nadrukami. I się trochę obkupiłam w ulubionych sklepach.

    Swoją drogą, jak usiadłam po osiemnastej, tak przesiedziałam do drugiej nad ranem grając w The Sims 4... i mam kaca moralnego. Ani wczoraj, ani dzisiaj nie napisałam kompletnie nic (bujda, rozpisałam notatki i rozwinęłam kilka motywów, jednakże nie jest to postęp zauważalny). O bogowie... a spać się chce...


A i owszem, zsiłopad mamy...

🎵Withered - Kari Sigurdsson🎶