środa, 29 lipca 2026
Przypadki bywają zabawne...
piątek, 8 listopada 2024
Czas na relaks!
niedziela, 27 października 2024
35 level!
niedziela, 28 stycznia 2024
poniedziałek, 23 października 2023
Long time no see~!
Tęskniliście? Och, oczywiście że nie! 😄
Urlopowałam się. Bardzo rozkosznie i wygodnie, bo w domu; w ciszy, spokoju, z książkami, muzyką i grami. No tak, drugi sezon Diablo IV wystartował, a Trójca Święta Zdrowo Kopnięta pnie się na wyżyny niedorzeczności. Co gorsza (nie śmiejcie się!), wciągnęłam się w czwartą odsłonę Simsów... A wszystko przez Paladynkę, której obiecałam, że jak już zacznie uczyć się czytać, będzie mogła w nie zagrać. No i gra... I ja też 😵
Naprawdę przezabawna gierka, od której trudno się oderwać. Z głupa oczywiście stworzyłam Esta i zaczęło się całkiem niewinnie. Świetnie odnajduje się w samotności, pośród książek i z samym sobą (jego niezrównoważenie jest urzekające!), na dodatek aspirujący pisarz. Przychodzi komitet powitalny, dwie panie i pan... imieniem Travis xD Bez mojego udziału z miejsca zostali najlepszymi przyjaciółmi 😂 Nie planowałam tego!
No dobrze, Est i Travis super się dogadują, spędzają czas, wspierają i tak dalej. Ale lepsze będzie zaraz.
Sim Est nie szuka towarzystwa, ale pewnego dnia wybiera się na siłownię (nie gram na kodach, więc nie stać mnie na bieżnię ani basen), gdzie... spotyka Dona (tylko imię nie jest zbieżne z postacią... Cola!). Z początku nie miałam pojęcia, o co chodzi (często puszczam Simów samopas i obserwuję, co będzie się działo), kiedy tu nagle serduszka zaczynają fruwać. I tak oto miłość od pierwszego wejrzenia 😆
Zaczynam się bać, czy gdzieś w kręgach magicznych nie spotkam łysego, brodatego wieszcza...
Ach, nie tylko gram i czytam. Powoli kończę 4.12, a z redagowaniem 1.17 jakoś mi nie spieszno. Po co ustalać dedlajny, skoro nic mnie nie goni ani nie ogranicza? Raczej nikt nie śledzi z zapartym tchem losów Esta, więc co za różnica czy wrzucę jeden rozdział na miesiąc czy dwa? Grunt, że wątki się rozwijają, bohaterowie dojrzewają, a fabuła rozkręca... bez pierścienia. Przysięgam, nie ma tu żadnego pierścienia!
wtorek, 28 marca 2023
Diablo IV - do trzech razy sztuka
Zaliczyłam wszystkie trzy bety - zamkniętą, otwartą z wczesnym dostępem i otwartą. Z problemami technicznymi ze strony Blizzarda w drugim przypadku, ale mimo to wszystkie udane i obfitujące w przyjemne wrażenia. Bądźmy wyrozumiali, beta służy po temu, by wychwycić błędy i potencjalne trudności. Zachowania niektórych osób na forum były żenujące. Mam nadzieję, że dokonali zwrotu gry i nigdy do niej nie wrócą, tak jak grozili.
O samej grze mogę wiele napisać. Dobrego. Jedynym minusem byli gracze. Odbili mi się czkawką. Nie w samej grze, bo tam, choć typowa ze mnie solistka, witałam ich z otwartymi ramionami, gdy groźba utraty mistrzostwa zaglądała w oczy. Chodzi mi o bydło na forach Blizza i w sieci. Małostkowi malkontenci, którzy odpalając betę oczekują pełnowartościowej gry dopracowanej w ogóle i szczególe. Hejterzy szukający byle pretekstu, by zjechać twórców oraz te nieliczne osoby dobrze wypowiadające się o tytule (okrzykiwane fanboyami). Pozdrawiam też PL, który na angielskojęzycznym forum pisał po polsku... Jak rany, nie lubię ludzi. A jeszcze bardziej nie lubię sobie o tym przypominać.
Z Nethem i Paterem za to grało się rewelacyjnie! Humor z czasów D3 utrzymany na zdrowym poziomie, szpagaty śmierci wykonywane, a nadawane postaciom tytuły wyrywały z foteli. Szczęśliwy Bajzel. Krzykliwy Gamoń. Przypadkowy Grzebacz. Był jeszcze Początkujący Tancerz i Mały Problem, ale nimi grałam najmniej. Czarownik i druid zupełnie mi nie spasowali. Za to łotr, barbarzyńca i nekromanta ukradli, posiekali i wskrzesili moje serce. Przede mną kolejne tysiące godzin na kolejne lata.
Do premiery zostały dwa miesiące z górką, a czuję się jak za małolata - Dzień Dziecka, a po nim wyczekiwane wakacje!
czwartek, 24 listopada 2022
Zaczął się końcoworoczny koszmar...
Jak co roku o tej porze - zimno, wietrzno, deszcz na dworze. Zapieprz zrobił się nieziemski, mimo spiny - powiew klęski... Oj tak, przygotowywaliśmy się do tego już w październiku, żeby w tym roku mieć mniej roboty i byłoby nam się udało, gdyby nie... przeprowadzka! Zapragnęli wykorzystać okres zimowy na generalny remont całego piętra! Jak rany, dwa dni pakowania kartonów przy jednoczesnym ogarnianiu spraw bieżących, których końca nie widać. Jestem wypruta. Pewnie nie ja jedna...
To tak pokrótce. Jeśli chodzi o Elegię, zamknęłam pierwszy rozdział WSB. Teraz to już pójdzie, szczególnie że mam 64 strony notatek (czcionką 10). Ostatnio nie za wiele czasu było na pisanie, ale teraz to się zmieni, rzadziej do biura będę jeździła, więc wieczorami nie będę aż tak zmęczona. Niestety, przebywając wśród ludzi potrójnie zużywam energię i mimo że w pracy mam naprawdę fantastyczne towarzystwo, to wieczorami po prostu zdycham. Pomijam smutnych ludzi na przystankach, w komunikacji miejskiej, w sklepach, przedszkolu. Jestem aspołeczna, a jednak moim uniwersalnym wyrazem twarzy jest uśmiech. Nie rozumiem tego.
Zmęczenie. Tak. Chciałam zagrać w coś niewymagającego. Chociażby nekrosem w betę DeCztery. I co? Okazało się, że już ją zakończyli... No więc pozostały mi tylko screeny. Którymi chętnie się z Wami podzielę.
Mmm, gra łotrzykiem sprawiała mi wielką przyjemność. Nie ulega wątpliwości, że będzie to mój faworyt. Przynajmniej do czasu, kiedy nie pojawi się paladyn/krzyżowiec.
Wraz z postępem zmienił się wizerunek... Kurdka, nie potrafiłam się zdecydować, jak Kattek ma wyglądać >.<
I na pamiątkę: pierwsza legenda w DeCztery 😆
🎵 You're Not Lost - Phil Rey 🎶
poniedziałek, 7 listopada 2022
Ooo bogowieee, jakie to dobreee...!
Nie ma mnie. Gram. A voice acting w całej serii jest po prostu balsamem dla mej skrzywionej duszy! Paladin Mike i Tiny Tina szczególnie!!! 😆
czwartek, 2 czerwca 2022
Cele sobie stawiaj
Tak mówili: stawiaj sobie cele, a potem po prostu je osiągaj. Po prostu. Po. Prostu. W porządku, jasny przekaz. Już wiele celów w życiu sobie postawiłam i żadnego nie udało mi się zrealizować. Zawsze natrafiałam na spowalniające mnie przeszkody lub bariery nie do przebicia w tamtym okresie - brak wystarczających funduszy lub czasu, zerowe chęci, cokolwiek. Tak jest i teraz. Powiedziałam sobie w lutym, że do czerwca trzeci tom będzie ukończony, no bo jak inaczej, skoro zostało mi zaledwie kilka rozdziałów? Przy ówczesnym tempie pisania to była pestka... No chyba nie. Znów życie mnie zweryfikowało utwierdzając w przekonaniu, że tak szeroko zakrojone plany powinnam zostawić co najwyżej dla siebie. Ba!, nawet o tym nie myśleć! Mija trzeci rok odkąd zaczęłam pisać "na poważnie", a tu trzeci tom sobie dogorywa, bo znów jakieś choróbsko mnie i Paladynkę męczy, nie pozwalając się wyspać. W wyniku czego ona jest zmierzła, a ja zmierzła i niewyspana. Doprawdy, Neth mi świadkiem, że po raz ostatni w życiu na głos określiłam sobie jakikolwiek cel, choćby wyjście do supermarketu!
Spontan.
Spontan był mi pisany od początku. Spontanicznie podjęliśmy decyzję o zakupie mieszkania i wyprowadzce od rodziców. Spontanicznie zdecydowaliśmy się wziąć ślub. Spontanicznie zadecydowaliśmy o powołaniu na ten świat nowego życia. Spontanicznie zmieniłam niezadowalającą mnie posadę, nie mając zbyt wielkich perspektyw na przyszłość. Spontanicznie wciągnęłam się w pisanie obecnego cyklu. Spontanicznie podjęłam się wysyłki pierwszego tomu do dziesięciu wydawnictw. I wiecie co? Wszystko to było najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Idąc na żywioł dopinałam swego pod każdym względem, choć skały śpiewały i piach mi w oczy sypał. Było ciężko, czasami przytłaczająco, ale teraz jest świetnie.
A właśnie, martwiłam się, że Diablo Immortal odciągnie mnie od pisania na długie godziny. Miło się rozczarowałam. Nie ma na to szans, nie wygra ze Światem Wymyślonym, choć dla Kattka byłabym w stanie się poświęcić 💗 Gra sama w sobie - Beta Testy! - jest nawet znośna. Podoba mi się dynamika starć, mobilność postaci, efektywność walki. Wręcz czuję na skórze każdy ruch mojego krzyżowca, każdy zgrzyt spoiny płytowego pancerza, świst miecza, trzask uderzeń spadających na tarczę... Mrrrrr. Personalizacja postaci też poszła w znacznym stopniu do przodu, porównując z Diablo III. Niestety, to wciąż gra na urządzenia mobilne, na dodatek mocno podchodząca pod gatunek MMO, za czym nie przepadam. Wszędzie mnóstwo graczy. I biegają. I robią questy. I panoszą się, ogólnie rzecz ujmując. A ja lubię spokój. I żeby nikt mi się nie pałętał pod nogami, kiedy solując wybijam kolejne potworaki. A już najgorsi są polacy - prezentujący tak żenująco niski poziom inteligencji, że na próżno szukać skali porównawczej. Moim skromnym zdaniem to właśnie gracze są największą wadą - i jedyną - tej produkcji. W Diablo III spędziłam ponad trzy tysiące godzin świetnie się bawiąc w kameralnym gronie. Jeżeli Diablo IV będzie udoskonaloną wersją poprzedniczki bez wciskania elementów typowych dla MMO, to mają moje kolekcjonerskie zamówienie przedpremierowe.
🎵 As Leaves Fall - Peter Crowley 🎶
poniedziałek, 6 grudnia 2021
Urlop
Pierwszy wolny dzień prawie za mną (tak, wiem, nie ma jeszcze dwunastej, ale otóż to, zaraz będzie). Praktycznie do tej pory niemal w całości spędzony na pisaniu, od godziny siódmej rano do jedenastej, w efekcie czego podczas czterech godzin napisałam czternaście stron szóstego rozdziału. I pisałabym dalej, gdyby nie obowiązki, zakupy, fryzjer etc. Tak, mając trzylatkę specjalnie biorę wolne, by wybrać się do fryzjera. To tak pół żartem, pół serio, uśmiechając się przez łzy.
To się nazywa relaks. Słuchawki na uszach, znajome cztery ściany, świat wymyślony i przygody, jakich nie uraczę w ponurej rzeczywistości. Odpoczywam. Dokładnie w ten sposób się odstresowuję, relaksuję, wyciszam. Bardzo tego potrzebowałam po ostatnim tygodniu. Humor mi wraca. Podobnie entuzjazm. Naczytałam się mang i jeszcze kilka zalega na biurku w oczekiwaniu, w tym 32 tom Berserka. Mieszkając z rodzicami non stop słyszałam gadkę w stylu: wywal te głupie komiksy, dzieckiem nie jesteś. Albo: skończ grać w te durne gry, mądrzejsza od nich nie będziesz. Nauką lepiej się zajmij. I wiecie co? Durne gry nauczyły mnie spostrzegawczości, przyspieszyły moje reakcje i poprawiły koncentrację. Rozpaliły moją wyobraźnię i stały się inspiracją, podobnie jak głupie komiksy. Zero agresji. Agresja przychodziła w momencie, gdy zmuszona byłam wyjść do ludzi.
Tępota, bezmyślność, egotyzm - tak opiszę swoje ostatnie obserwacje z przeludnionego marketu. Już po dziesięciu minutach spędzonych na przestawianiu cudzych wózków tarasujących przejazd oraz koszyków zostawionych między zatłoczonymi regałami i przepraszaniu ludzi godzinami kontemplujących prawdopodobną zawartość glutenu w bezglutenowym pieczywie doprowadzało mnie do szału. Fobia społeczna strzeliła w górę, uderzając pułapu początkowego stadium mizantropii. Tak, to była straszliwa sobota. Nie chcę tego powtarzać.
Ale dziś jest poniedziałek. Wolny poniedziałek. Odpoczęłam od ludzi (do których znów muszę wyjść). Otworzyłam umysł i popłynęłam z weną. Nikt nie będzie mi mówił, jak mam żyć. Co lubić, a czego nie. Kogo kochać, a kogo nie. Z kim być, a z kim nie.
Doprawdy, wkurwiają mnie płytkie osobowości, płaskie i odbarwione jak stare plamy zaschnięte na kanwie społeczności. Segregują ludzi dyktując swoje prawilności, a nawet dobrze śmieci posegregować nie potrafią. Autorytarne autorytety...
Tak, kolejne spotkanie rodzinne za mną. Jak widać.
A teraz z serii mojego samopoczucia:
Bardzo dawno nie miałam kaca książkowego. Ale w sobotę ogarnęłam całą serię Nasze marzenie o zmierzchu i na koniec prawie się popłakałam. Jak rany... naprawdę zrobiło mi się przykro. A do tego po dziś dzień mam kaca książkowego i nie potrafię ruszyć Berserka...
🎵Game of Power - Iliya Zaki, Epic Score🎶
sobota, 13 listopada 2021
Bez tytułu.png
Godzina życia w galerii handlowej straszniejsza jest i bardziej męcząca, aniżeli osiem godzin spędzonych w pracy... ale jestem zadowolona. Po części. Kocham luźne t-shirty z oryginalnymi nadrukami. I się trochę obkupiłam w ulubionych sklepach.
Swoją drogą, jak usiadłam po osiemnastej, tak przesiedziałam do drugiej nad ranem grając w The Sims 4... i mam kaca moralnego. Ani wczoraj, ani dzisiaj nie napisałam kompletnie nic (bujda, rozpisałam notatki i rozwinęłam kilka motywów, jednakże nie jest to postęp zauważalny). O bogowie... a spać się chce...
















