wtorek, 28 maja 2024
Assassin's Creed. Spisek Maga - Kate Heartfield
niedziela, 26 maja 2024
niedziela, 19 maja 2024
~~ Biały Elf - rozdział 30 ~~
Księga Pierwsza
BIAŁY ELF
niedziela, 12 maja 2024
Na wycieczki mi się zbiera ಠ_ಠ
Nie, nie na takie podróże, o jakich myślicie. Nie lubię podróżować, jestem chyba jedyną osobą, która nie chwali się tym w CV (swojego czasu do działu nauczania na ASP zatrudniono mnie dlatego, że w hobby miałam wpisane między innymi "fantastyka i sci-fi" 😆). Jestem piwniczakiem i w poważaniu mam złą opinię, jaką "cieszą" się tego typu osoby. Dla mnie najlepsze wakacje to siedzenie na dupie w domu, gdzie mam wszystko czego potrzebuję i co lubię. Jak rany, nie o tym miałam...!
Ostatnio mam gigantyczny flow z pisaniem. To już nie jest równoległe przebywanie w dwóch światach - ja zwyczajnie wsiąkam w ten drugi! Jest zajebiście! Ale problem zaczyna się w momencie spotkań służbowych. W piątek przeszłam samą siebie. Dwie godziny konferencja na Teams, temat bezpośrednio mnie dotyczący, a ja choćby przez pięć minut nie potrafiłam się skupić na poruszanych zagadnieniach. Zapytana o opinię, wyciągałam istotę sprawy z kontekstu, odpowiadałam na czuja i za cholerę nie umiałam na bieżąco zredagować tekstu. Co za wstyd... 😖 W międzyczasie mój durny umysł urządzał sobie regularne wycieczki do Estarionu. Ale żeby tylko to jedno spotkanie... Ten problem pojawił się wcześniej, a ja wzięłam go za zmęczenie i dezorientację. Wielokrotnie wyszłam na idiotkę, co akurat nie jest niczym nowym. Strach mnie ogarnia na myśl, że dostanę napadu wycieczkowego podczas wideorozmowy z Amsterdamem... Jak nic wylecę! 😱
Ale nie ma tego złego, dawno tyle nie pisałam, co przez ostatnie kilka dni. Była ekstaza, nie tylko moja! 4.18 prawie na ukończeniu, a to "prawie" wyłącznie dlatego, że w *uj innych wątków rozszerzałam, z innymi bohaterami ruszałam po przygody, jeszcze innych ukradkiem obserwowałam... Jak rany, ale chciałabym już używać imion! Niestety nie mogę, bo spojleeery....
Lubię spojlery 😏
środa, 8 maja 2024
~~ Biały Elf - rozdział 29 ~~
Księga Pierwsza
BIAŁY ELF
piątek, 3 maja 2024
Sztampa sztampą...
czwartek, 2 maja 2024
Imię róży - Umberto Eco
Sherlock Holmes w habicie...
...czyli powieść, którą jest mi naprawdę trudno określić. Początek intryguje i pochłania, ale gdy akcja nabiera rozpędu, fabuła drastycznie zwalnia i rozłazi się w teologiczno-filozoficzno-moralno-etycznych dywagacjach i rozważaniach. Oraz - czasem - opisach wydarzeń historycznych, co jest smaczkiem raczej dla osób interesujących się historią Kościoła. Łatwo więc się zrazić do lektury. Na szczęście później jest o wiele lepiej, do tego stopnia, że ostatnie nieco ponad sto stron pochłaniałam żarłocznie.
Przez cały czas instynktownie doszukiwałam się powiązań tajemniczego tytułu z fabułą. Nawet teraz, po przeczytaniu całości i zapoznaniu się z komentarzem autora zawartym na ostatnich stronicach tego wydania, nadal tkwię w niewiedzy. I ostatecznie dochodzę do wniosku, że równie dobrze mógł on brzmieć "Kamień na kamieniu" czy też "Szlak chmur" - jednakowo bez związku z treścią (no dobra, zdanie wieńczące tę historię od biedy mogłyby być...).
O treści było, ale teraz, co do mnie niepodobne, trochę o wyglądzie książki. W prezencie urodzinowym otrzymałam naprawdę piękne wydanie! Przezroczysta obwoluta ze stylizowanymi czarnymi odciskami palców (ha! wiem już czemu!), cudownie minimalistyczna, wręcz ascetyczna okładka, całość w postaci skarbczyka z farbowanymi na czerwono brzegami. No właśnie, barwione brzegi. Jak nie lubię tego czysto marketingowego zabiegu, tak w tym pojedynczym przypadku bardzo mi się spodobał, nadaje bowiem książce formę prawdziwego modlitewnika. Przyznam, że kiedy ją dostałam, nie rozumiałam skąd te osobliwe szczegóły. Po lekturze zaś spoglądam na nie z pewną nostalgią...





