Elegia o Nieśmiertelnym
Księga Druga
ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW
"Wynajdujesz
problemy, by potem je rozwiązać. I nabrać doświadczenia. Dzięki temu szybciej
przyjdzie ci sprostać kolejnym."
- Leos Niedźwiedziogrzywa
- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 1d'2m'26r2t]
Stosunkowo krótki to rozdział, który złośliwi mogliby określić jako zbędny lub nazwać "zapychaczem". I byliby w błędzie, klaruje on bowiem kilka wciąż niejasnych kwestii:
1. Wyjaśnia charakter obsesyjnego zainteresowania Aarima Estem.
2. Ukazuje, jak przykre wspomnienia u Cola przywołuje świadomość współpracy z paladynem.
3. Romantyczna i żądna książkowych przygód Leos otrzymuje szansę wyrwania się ze stagnacji w Twierdzy.
Rodzą się nadzieje, kwitną marzenia i budzą wątpliwości. W tym rozdziale podoba mi się właśnie ta różnorodność emocji prezentowanych przez bohaterów - tajemniczość zleceniodawcy, ocieniona lękiem ciekawość półsmoka próbującego go rozgryźć, ekscytacja i zapał młodej dziewczyny, aż wreszcie niechęć, ostrożność i poniekąd nieujawniony żal doświadczonego życiem młodzieńca, na koniec zaś beztroska wspólna noc przed opuszczeniem Twierdzy Niedźwiedzi, być może już na zawsze...
Kącik autorki.
Haaa, z pewnością zwróciliście uwagę na sztampowy skład drużyny: paladyn (wojownik), przodownik (łotrzyk), piromantka (czarodziejka) oraz uzupełniający smaczek w postaci Zaklinacza Żywiołów (hybryda wojownika i czarownika?). Nie, to nie było zamierzone działanie. Zwróciłam na nie uwagę dopiero w trzecim tomie, podczas jednego z trudniejszych starć (no bystrością nie błysnęłam), gdzie okazali się niemal samowystarczalni. Zresztą, historia powstawania bohaterów pierwszoplanowych była tak przypadkowa, że trudno o celowość.
Może pamiętacie z poprzednich postów, że Col [Colonell] powstał jako inkwizytor w grze Dragon Age - cyniczny, smagły awanturnik z tatuażem na połowie facjaty, amator niebrzydkich mężczyzn, biegły zarówno w walce na dystans, jak i bezpośredniej przy użyciu dwóch sztyletów.
Est jest owocem mojej wieloletniej zabawy w pisanie i tworzenie nowej rasy, który przypadkiem ruszył w zupełnie innym kierunku niż mu pisałam, a któremu ostatecznie pozwoliłam na mnóstwo swobody. I nie żałuję.
Leos była odpowiedzią na wszystkie te Mary Sue, jakie zapełniają stronice literatury "kobiecej" i młodzieżówek. Nie jest piękna, zachowuje się nieco zadziornie, lecz nie apodyktycznie, dysponuje nieprzeciętnymi zdolnościami magicznymi, ale nie kładzie wszystkich wrogów niedbałymi zaklęciami czy naturalnie celnymi uderzeniami kostura. To dziewczyna silna, o kształtującym się charakterze, dojrzewająca na oczach Czytelnika. Zawsze pragnęłam stworzyć prawdziwie silną żeńską postać, nie psychopatkę czy boginię w ludzkiej skórze - i ona jest właśnie jedną z nich.
Aarim ma... wyjątkową historię, sięgającą jeszcze czasów mojej pracy w ASP. Nie mogę powiedzieć, że to w 100% moja postać, gdyż stworzyła ją niejaka Agata (imię prawdziwe), równie jak ja kochająca zabawę słowem pisanym. Wymieniałyśmy się doświadczeniami, wzajemnie oceniałyśmy swoje dzieła, czasem urządzałyśmy burze mózgów tworząc nowych bohaterów. I tak oto wykreowała dla mnie paladyna imieniem Aarim, jasnowłosego przystojniaka o surowej urodzie oraz praworządnie dobrym charakterze. Przyjęłam go z radością, mimo że z początku był częścią zupełnie innej historii, ale w uniwersum Elegii o Nieśmiertelnym. Z czasem otrzymał złote tęczówki, nadnaturalne zdolności mentalne oraz królewską proweniencję. A także przyszłość, jakiej nie mogę wyjawić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz