poniedziałek, 4 sierpnia 2025

Zacząć od nowa

W moim przypadku sprawdza się frazes, że "najtrudniej jest zacząć". Ile razy chciałam wrócić do blogowania, ale powstrzymywał mnie brak pomysłu... Wróć, mnie nigdy nie brakuje pomysłów! Po prostu - moim zdaniem - nie są wystarczająco dobre ani ciekawe. Autokrytyka jest nieugiętym przeciwnikiem. Ale i ja taka bywam, gdy jest o co walczyć.

    Świetnym początkiem może być nawiązanie do ostatniego rozdziału Zaklinacza Żywiołów. Dużo czytałam komentarzy w Internecie kwestionujących seks w książkach, filmach i komiksach, jaki to on niepotrzebny, wciskany na siłę, sztucznie podnoszący sprzedaż, kiedyś było lepiej et cetera, et cetera... Nie ograniczam się tylko do jednej strony, zwracam uwagę również na frakcję przeciwną, bardziej tego typu scenom przychylniejszą. Wychwytuję skrajności, filtruję zawiść, weryfikuję krytykę i w zaciszu laptopa dalej piszę swoje, pozostając "pomiędzy". Nie dlatego, że seks się sprzedaje. Nie dlatego, że to teraz modne czy czytelnicy wręcz się tego domagają (czy aby nie jest to rozbuchany przez społeczności temat?). Piszę dlatego, że to naturalna część życia i nie udaję, że temat ten mnie zawstydza bądź jest nieistotny. Nic, co ludzkie, nie jest mi obce. Dążę do tego, by moja twórczość była jak najbliższa naturalizmowi, przy jednoczesnym zachowaniu emocjonalnej magii konkretnych momentów. Nie pójdę w stronę wulgarnej pornografii - dość jej się naoglądałam w dzieciństwie, by czuć do niej swoisty wstręt. Zdecydowanie preferuję erotykę z towarzyszącą jej zmysłowością pobudzającą wyobraźnię, intensywnie inspirującą... 

     Ach, wyobraźnia, niedoceniane narzędzie, którym dysponuje każdy człowiek, ale mało który ją rozwija. Wyobraźnia jest wspaniała, pozwala przeżyć tysiące żyć na dziesiątki tysięcy niepowtarzalnych sposobów! Dla mnie jest przede wszystkim niezrównanym narzędziem terapeutycznym. Poza tym jestem introwertykiem i zmysłowcem, w związku z czym wszystko głęboko przeżywam w swoim wnętrzu. Zatem wniosek jest prosty: opisywanie namiętnych przygód oraz brutalnych aktów z bitewnych pól sprawia mi nielichą przyjemność. Samo tego doświadczanie i analizowanie pod kątem możliwości to nieprzebrane bogactwo. Mogłabym się nad tym rozwodzić, ale to już byłby przerost formy nad treścią.

        A Est i Col bynajmniej nie są takimi przerostami. Miłość ich łącząca jest szczera i silna, ale nie brak w ich relacji konfliktów interesów. Ich związek nie jest idealny, a wspólna droga wyboista i pełna kompromisów. Właśnie takie relacje będę w swoich powieściach propagować (by być szczerą, nie brak też tych małostkowych i niedojrzałych, ale marginalnie).

        Jak więc widzicie, nie piszę, by się sprzedać - doświadczenia z Wydawnictwem nauczyły mnie pokory i ostrożności. Piszę, bo to kocham i dziękuję każdemu, kto poświęca swój czas, by czytać to, co piszę~ 🤍

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz