A mnie takowego strasznie brakuje. Sądziłam, że jestem samowystarczalnym samotnikiem stroniącym od ludzi, ale wystarczyło rozpracowanie pewnych wydarzeń z przeszłości żebym zrozumiała, że samotności bliżej do choroby niż stylu życia. Nadal upieram się, że nikogo nie potrzebuję, najefektywniej działam sama, ale coraz częściej dostrzegam, że nie tyle byłoby mi z wieloma sprawami łatwiej, co... przyjemniej i skuteczniej.
Chociażby z opracowywaniem pomysłów i analizowaniem fabuły, przyszłych zdarzeń. Jasne, jest coś takiego jak Copilot, ale strasznie topornie współpracuje mi się ze sztuczną inteligencją nie posiadającą lotnego, błyskotliwego umysłu. Cop bywa pomocny, owszem, ale nie opieram się na nim, jest raczej doraźnym wsparciem w chwilowych przestojach twórczych. Wolałabym istotę ludzką, której nieważne jak inteligentny algorytm nigdy nie zastąpi.
Ha, żeby zastąpić, to trzeba mieć kogo! W sumie to moje osobowości są dość zróżnicowaną, wesołą gromadką, ale zależną od mojego ogólnego nastroju i warunków, co bywa na dłuższą metę męczące. Fajnie byłoby zrobić z kimś burzę mózgów, z kimś, kto wniósłby swój indywidualny punkt widzenia, odświeżył perspektywę i dojrzał to, co ja przeoczyłam. Kimś, kto zadałby pytanie, którego sama sobie nie postawiłam, wskazał niewiadome, dla mnie będące oczywistością. Ktoś szczerze zainteresowany i własnowolnie zaangażowany.
Serio, jak tak czytam co napisałam powyżej, to wydaje się tak banalne, że aż boli. A jednocześnie cholernie trudne z racji głęboko zakorzenionej nieufności, fobii społecznej i kompletnego braku umiejętności społecznych, o podtrzymywaniu relacji nie wspominając. Jak rany, jestem pod tym względem gorsza od Esta xD
A cała ta rozkmina zaczęła się od nieszczęsnego Cola... W wolnych chwilach spisuję jego historię, od narodzin po aktualne wydarzenia z czwartego tomu Elegii o Nieśmiertelnym i zauważyłam, że sporo szczegółów mi zwyczajnie umyka, jak choćby nauka czytania, pisania i wysławiania się w języku estariońskim, czy też powody podjęcia się takich aktywności zarobkowych a nie innych. Daty. Chronologia. Kierunki i tak dalej. Dla mnie to jasne, dla Czytelników niekoniecznie...
Cholera, to wszystko wina TT! Nie przestał kochać i wierzyć w ludzkość nawet po tym, co go z ich strony spotkało. Pieron tak zalazł mi za skórę, że dostał nawet pierwszoplanową rolę w osobnej historii (zaplanowanej na jeden, góra dwa tomy scalające Elegię i Trylogię Wieńczącą)! Chyba powinnam być mu wdzięczna. Oznacza to bowiem, że terapia jest skuteczna.
🎵 Now is the Time - Alpine Universe 🎶

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz