- No jak tam? Jak ci idą poprawki? Wydajesz już?
Ja:
Taki se post mający za zadanie sprawdzić, jak wiele błędów popełniam pisząc na klawiaturze w szybkim tempie. Bez użycia backpsace'a. Często bez patrzenia na palce. Jestem uzalezniona od podpowiedzi dokumentów Google, które podkreślają błedny tekst i po nasiśnięciu klawi pzysisku myuszy sugerują poprawną formę. Już się pogubiłąm w sowie pisanym. I nie potrafiąc poswtrzymać głupiego śmiechu zapędząm się i pogrążam jeszcze bardziej. Żeby nie było, nie jestem pijana a jedynie ciekawa efektów uzyskanych na drodze przeprowadzonego doświadczenia. Próbuję się skupić i jest dobrze. Ae już tak obrze nie jest. O bogowie, właśnie użyłam backspace'a... To jest silniejse ode mnie.
Właśnie wyobraziłam sobie, jak wygląda moja powieść, wyglądałaby!, gdybym nie poprawiała tego, co piszę. I nie mogę przestać się śmiać. Znów użyłam . Kurkda. Siła nawyków. I przyzwyczajem. Spoko, przynajmniej ... i zgubiłam myśl z tego wszystkiego. Powinnam zaj... backspace... powinnam zająć się cztym konstruktywnym, a nie jakimiś dłupimi postami sprawdzającymi. Ale rozrywka też jesy potrzeba, nieważne, w jakiej formie, ważne, że jesyt .
Juhuuu, umiem w klawiaturę bez paczxenia. CZerwon jak po sprawdzaniu teksyu przez Netha xD
🎵Beyond Eternity - Dos Brains🎶
Początki oczywiście najgorsze. Nie potrafię zaczynać od początku. I przekonuję się o tym na każdym kroku, co rusz potykając o pierwsze rozdziały, gdzie nakreklany pomarańczem tekst odbiera mi wszelkie chęci do nanoszenia poprawek. Na szczęście tragedii nie ma, jak zwykle to ja wszystko wyolbrzymiam, kiedy to moja malkontencka natura dochodzi do głosu. A w dni takie jak ten wprost morda jej się nie zamyka.
Nie, nie jestem pokorna, nie ze wszystkimi propozycjami się zgadzam, a niektóre wręcz ignoruję. Ale w znakomitej większości rozważam i przyjmuję, szczególnie, że jak już akapit wyżej wspominałam, początki to nie mój konik... mnie to raczej rzucić w sam środek akcji i patrzeć, jak szaleję razem z resztą. Jak rany, tęskno mi do drugiego tomu... ale nie tędy droga. Jak się zrobiło bajzel, to teraz trzeba to naprostować. Zamknę pierwszy tom, puszczę go w świat i wtedy będę miała mnóstwo czasu na realizowanie kolejnych zamierzeń. A dziś przy szykowaniu obiadu naszły mnie kolejne. Koszulki w segregatorze już pękają od nadmiaru papierowych notatek. Klęska urodzaju. Słodko mi.
I swoją drogą, co do poprawek. Opracowałam sobie szybki sposób, żebym nie musiała kopać za pomarańczem w dwóch dokumentach, w związku z czym przeanalizowałam wszystkie rozdziały zwrócone przez Netha. I niemal osiągnęłam kolejny cel. Rozdział 22. Jedna, jedyna rzecz do poprawy. Jedno niepasujące słowo. Reszta cacy. Aż wzruszona spytałam Redaktora-Korektora, czy dobrze się czuł czytając ten tekst. Stwierdził, że albo to było tak dobre, że nie miał się do czego przyczepić, albo tak przywykł do mojego stylu pisania, że nic nie wyłapał... Generalnie obie te możliwości przyjmuję za prawdopodobne.
W każdym razie poczułam się zmotywowana.
🎵Signs from the Sky - Sybrid, Stephen Sims🎶