Kadr pierwszy w szczególności. Trzeci okazjonalnie. I nie potrzeba dalszego komentarza.
🎵Dark Angel - Phil Rey🎶
Kadr pierwszy w szczególności. Trzeci okazjonalnie. I nie potrzeba dalszego komentarza.
🎵Dark Angel - Phil Rey🎶
Paladynka ma kwarantannę. Tylko ona. Ponieważ miała kontakt z dzieckiem o pozytywnym wyniku. Farsa. Dosłownie, bo zarówno Neth, jak i ja możemy swobodnie się przemieszczać (nie żebym narzekała, co to to nie). Ponadto, gdybyśmy zrobili jej test i wyszedłby wynik negatywny, to i tak musiałaby odbębnić kwarantannę. Jaki to ma sens? Według mnie nie ma żadnego, ale żyjemy w kraju, w którym absurd jest normą. Nie ma sprawy, nawet do tego jestem w stanie się przyzwyczaić. Metodą wyparcia co prawda, ale zawsze jest to sposób.
Tak, jestem sceptykiem w sprawach covidowych. Koniec tematu.
I w międzyczasie szaleństwo zakupowo-świąteczne. Już zaczęliśmy gromadzić prezenty przed tym całym christmasowym wybuchem. O bogowie, ile to już lat odkąd przestałam czuć świąteczny klimat..? Nie pamiętam już. Jakoś w dzieciństwie zaczęło mi to przeszkadzać. Dlatego też chciałabym uczyć Paladynkę, że dawanie prezentów na Mikołaja i Święta Bożego Narodzenia to miła tradycja, a nie dzieciątka czy pulchni staruszkowie w czerwonych łaszkach. Jestem agnostykiem i daleko mi do oszukiwania trzylatki, ale ginę przytłoczona wyssanymi z palca argumentami krewnych. I poniekąd Netha, który mając skrajnie odmienne zdanie chce to kultywować. Z nim nie zamierzam stawać w sprzeczności. Nie z racji jego odgórnej przegranej, bo jako kobieta zapewne znalazłabym sposób na rychłe zwycięstwo, ale to nie o to chodzi by po prostu wygrać. Najwyżej niewinne kłamstewko będzie na niego.
Myślę, że dalej też by się je znalazło, ale te są szczególnie wyraźne.
🎵Icarus (feat. Julie Elven) - Ivan Torrent🎶
Na chwilę obecną mam listę siedemnastu Utworów Zakazanych. Ku gwoli wyjaśnienia, są to utwory ściśle przypisane do konkretnych scen twórczości własnej. Absolutnie nie mogę ich słuchać podczas pisania, bowiem skutecznie zaburzają moją koncentrację. Rozpraszają mnie. Wybijają z rytmu jak mało co. A szkoda, bo przyjemnie się przy nich pracuje. Dlatego zwykle je przewijam, w efekcie czego słucham ich wyjątkowo rzadko. Ale kiedy już to nastąpi... to jest co wspominać.
Niektóre są dziełem przypadku - trafiłam na nie jeszcze w czasach, gdy używałam sugestii Spotiego. Większość to wynik osłuchania się z następnymi. Jednak są i takie perełki, których już pierwsze nuty wywołują gęsią skórkę na całym moim ciele. Mogę ich słuchać na zapętlaniu przez godzinę. To melodie z rodzaju pierwszej miłości - słuchasz i widzisz wyraźnie co dzieje się w twoim świecie. Stabilne pomosty między światami. Żywe obrazy zdjęte z wielkiego ekranu.
O bogowie, co tam się dzieje...
🎵Sorry - Phil Rey🎶