Czasami potrzebuję odskoczni od ciężkiej literatury fantasy, od ważkich tematów pisanych trudnym językiem. Nie ukrywam, że sięgam nawet po obyczajówki czy romansidła. I nie uważam tego za uwłaczające. Książki są dla ludzi - sztampowe harlequiny czy wybitna literatura klasyczna, każdy powinien mieć prawo wyboru, przy jakiej lekturze zasiądzie. Co mu sprawi przyjemność. W jaki świat chciałby wniknąć. I bez wywierania presji lub zmuszania innych, bo przecież nie na tym polega "wolność" wyboru.
W każdym razie w dzisiejszym poście odnoszę się do jednego z moich ulubionych polskich autorów. Mam do niego głęboki sentyment - jest jednym z czynników, które wpłynęły na mnie w twórczy sposób. Poruszam podobną tematykę, choć realia Świata Wymyślonego daleko odbiegają od rzeczywistości z jego powieści. Jak by nie patrzeć, moi chłopcy też próbują coś osiągnąć nie tylko na polu walki, ale i w polu akceptacji społecznej.
Nie przedłużając. Książka jest dobra. Z początkiem lektury warsztat mi nie leżał, ale chyba przywykłam, kiedy rozkręciła się akcja. Niestety nałapałam sporo literówek, wiele powtórzeń słów. Tak, jestem czepliwa, ale wierzcie mi, wobec własnej twórczości jestem wielokrotnie bardziej wymagająca. Na uwagę w szczególności zasługuje problem, jaki porusza autor. Znamy nieco przekolorowanych, jaskrawych odcieni showbiznesu widzianego oczami pań - modelek, miss, celebrytek. Wzloty, upadki, intrygi, towarzyszące temu wielkie emocje - cicha walka w świecie szeroko uśmiechniętych kobiet, zimna wojna tzw. słabej płci. Jak się okazuje, mężczyźni też przez to przechodzą. Wcale nie łagodniej. Też mają uczucia i też są wrażliwi, co nie ma nic wspólnego ze stereotypem "męskiego ego". Też dotykają ich radości i dramaty, też je przeżywają na indywidualny sposób. Są ludźmi. O tym niestety mało się mówi. Ale w końcu ktoś zabrał głos i napisał, co skrywa płaszczyk doskonałości.
👇


