czwartek, 7 maja 2026

No i gdzie te burze? [edytowano]

Ło Panie, widzisz i nie grzmisz (a taką burzę bym chciała, taką rozpierduszkę pogodową, co to by ludziski przez lata gadali)! A tak się zapowiadało na fajne burzyszcze, zwłaszcza że dzisiaj wszystkie sprzęty odmawiają mi posłuszeństwa, komputery i laptopy aktualizują się bez pozwolenia, karty podarunkowe albo się nie naliczają, albo mają saldo 0.00zł, Internet funduje niestabilne połączenie i pracować nie pozwala...

   Ano, burzę z prawdziwego zdarzenia to bym w ramach rekompensaty chciała...

   Swoją drogą, redaguję sobie, redaguję i już myślałam, że nic mnie nie zaskoczy, a tu nagle...


I teraz siedzę taka zawieszona między histerycznym śmiechem a kompletnym zażenowaniem. Wpisałam w słownik synonimów banalne słówko, "wróg", a co mi podpowiedziało? No litości... Ci nieszczęśliwi Polacy nie mają lekko, wszędzie ci wrogowie wstrętni, na każdym kroku, na każdym zakolu i Ferdkowym brzuszku piwnym jakaś menda, tęczowy jednorożec czy inne tałatajstwo spod sztandaru czerwonej błyskawicy.

    Mniejsza o, bo sama na takiego "wroga" wyjdę (w sumie jestem). Ech, kraj piękny, ale ludzie... Cóż, jakby mniej. Moment, co ja właściwie miałam napisać? Ach, no tak, przeprosić za opóźnienie w terminach. Niestety nie zdążę zredagować rozdziału 43 przed sobotą, natłok prac wysysa ze mnie energię, a Majówka to był po prostu koszmar - choć cała spędzona w domu, odebrała mi mnóstwo chęci... Ale warto czekać, a chociażby z tego względu, że wreszcie się wyjaśni, co to za nimi łazi i straszy biednego Esta! No i popisowa burza otwiera rozdział!
    Ach, czy mi się zdaje, czy właśnie zagrzmiało...?


[Edytowano]
No dobra, teraz jest jeszcze lepiej - po wpisaniu "niewiadomo" do słownika PWN. Byłam ciekawa, czy w ogóle znajdzie. Niestety znalazło... 😩




🎵 In Spirit And Truth - Sebastian Van Der Rohe, Louis Viallet 🎶

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz