Elegia o Nieśmiertelnym
Księga Druga
ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW
Lucius ujawnia Imtowi skalę swoich planów - prawdziwych, dotąd starannie skrywanych dążeń i pragnień. Rozdarty między lękiem, fascynacją i lojalnością smok znów wyrusza na łowy.
- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 4d'7m'26r2t]
Napięcie między Imtem i Panem narasta, gdy smok poznaje wreszcie prawdę o pochodzeniu Luciusa, jednocześnie uświadamiając sobie, jak niebezpieczną jest on istotą. I jak bliskie spełnienia są jego własne ambicje, które ów szczodrze zaoferował się spełnić. A widok ogromnej armii szykującej się do wymarszu tylko utwierdza go w tym przekonaniu...
Brek. Viera. Te imiona nie były wyłącznie tłem fabularnym, cieniami do napędzenia akcji w Adeili, tematem rozmowy Maga i Cola w "Białym elfie". Wspominałam kiedyś, że warto mieć na uwadze wzmianki o innych postaciach, jako że wiele z nich może się pojawić w historii i odegrać niebagatelną rolę. I tak też jest w przypadku dwójki dezerterów z Kompanii Najemnej Niedźwiedzi. Cytując Imta: "A więc zaczęło się".
O tak, zaczęło.
Kącik autorki.
Dzisiaj mniej o mnie i przygodzie z twórczością, a więcej o oczach smoków i bogach, bo zdaje mi się, że mogą to być kwestie mylące.
Nieprzypadkowo zapis koloru oczu Imta zmienia się w konkretnych scenach, zielonożółte czy żółtozielone nie służą zróżnicowaniu tekstu - przenikanie się dwu barw czy wzajemne zastępowanie odpowiadają nastrojom i emocjom smoka. Gdy jest wściekły, jego tęczówki stają się całkowicie żółte, natomiast gdy opada na niego spokój - zielone. Gdy odczuwa zdenerwowanie, strach (owszem, smoki również odczuwają strach, do czego mało który się przyzna) czy smutek, zieleń ustępuje żółci, zepchnięta na obwódkę tęczówki albo źrenicy. Analogicznie w przypadku zadowolenia, rozwiązania konfliktu, ulgi - zieleń zalewa żółć. Rzecz dzieje się tak u prawie wszystkich smoków, niebieskie są wyjątkiem. W głębinach oceanu nie widzą oczu przedstawicieli swojego gatunku, toteż stosują inne metody bezsłownego wyrażania swoich stanów. Ale o tym przy okazji tychże prajaszczurów.
Co się zaś tyczy bogów, to najłatwiej byłoby mi porównać ich do greckich herosów, gdyby nie fakt, że bogowie khalduńscy nie zostali "spłodzeni" w biologicznym sensie. Toteż zupełnie zrozumiały jest wstrząs, jaki przeżył Imt na wieść czyim "potomkiem" jest Lucius. Trudno opisać jednym zdaniem kim naprawdę są bogowie - sądzę, że czytając dalszy ciąg wyrobicie sobie jako takie pojęcie o nich 🖤
Tło muzyczne
Ta sekcja nie zawsze będzie się pojawiać, bo nie zawsze mam utwory idealnie budujące klimat postaci, scen i wydarzeń. Niemniej jest kilka takich, które opisują Luciusa lepiej niż jakiekolwiek słowa...
Rise of the Black Curtain Paula Dinletira i Audiomachine doskonale oddają postać Pana, od jego mentalności, po wyniosłość i nieobliczalność. Ktoś nazwał go kiedyś diabolicznym. I coś w tym jest. (Ale kto pozna go lepiej, zostając z Elegią o Nieśmiertelnym do samego końca, może się zdziwić)
New World Order od nieistniejącego już Two Steps from Hell oraz Thomasa Bergersena to motyw przewodni Luciusa. Słuchałam go na okrągło pisząc ten rozdział lata temu i jednakowe dreszcze miałam zapętlając go pod redagowanie. Niepokojąca, agresywna, momentami ciężka. Idealna.
I tak z zupełnie innego worka: Warbringer w wykonaniu TheFatRat. Wspaniały głos wojny, który słyszą stojąc na wzniesieniu. Głos wojny przyniesionej tym ziemiom. Nawet jeśli nie jest to wasza nuta, zaczekajcie proszę do części wokalnej. Tekst robi największą robotę w tym utworze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz