Elegia o Nieśmiertelnym
Księga Druga
ZAKLINACZ ŻYWIOŁÓW
Wieczorne wieści o zaginionych kupcach niepokoją niewzruszonego Aarima. Estalavanes wyczuwa narastające zagrożenie i popada w bliskie panice wątpliwości, które rozwiewa nocna rozmowa z Colonellem...
- Estariońska Kronikarka [kalendarium wskazuje 28d'8m'26r2t]
Jak to w grupie bywa, zdarzają się napięcia, ale nie brakuje też troski, żartów czy przyjacielskich uszczypliwości. Zaczynam zauważać, jak kształtują się relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami, jaka jest ich natura i forma, zastanawia mnie ich aktualna trwałość oraz to, jak ukształtuje je przyszłość. A ta raczej nie maluje się w jasnych barwach, o czym przekonują się w kolejnej gospodzie.
Zaginięcie kupców może i nie byłoby czymś niezwykłym, zważywszy na spływające krwią rewolty południe, gdyby nie fakt, że do tej pory bezstronnych handlarzy pozostawiano we względnym spokoju. Innymi słowy: nie rabowano ich dobytku, nie mordowano ani nie brano w niewolę. I ta zmiana chyba najmocniej Aarima ugodziła, znaczyła bowiem, że bunt przerodził się w bratobójczą wojnę, której eskalacja na całą krainę byłą wyłącznie kwestią tygodni czy kilku miesięcy.
Est ma już dość - podróżowania, towarzystwa, niewidocznego upiora. W odosobnieniu odnajduje chwilowy spokój, który dzieli z dołączającym do niego Colem. Jest coś uroczego w tej intymnej scenie pod wierzbą, w tym, jak Est odsłania swoje lęki, jak uzewnętrznia zależność od partnera i wyraża brak poczucia bezpieczeństwa. Oraz w tym, jak Col uspokaja go, dzieląc się swoim doświadczeniem.
Nigdy nie lubiłam historii, w których główny bohater jest nieulękłym twardzielem, bezmyślnie brawurowym, ratującym świat samą swoją zajebistością, a w wolnych chwilach głaszczącym słodkie kotki i odwiedzającym babcię w szpitalu. Nie wiem co musiałoby się wydarzyć w życiu, by ktoś taki zaistniał naprawdę. I chyba nie chcę wiedzieć, dla swojego zdrowia psychicznego.
Ale uwielbiam historie, w których bogactwo emocjonalne, a przede wszystkim rozwój, są poparte wydarzeniami i uwarunkowane fabularnie. Nie sztuka napisać opowieść o supermanie. Sztuką jest pokazać, przez co bohater przeszedł, by nim się stać. I jaką cenę za to zapłacił.
Kącik autorki.
O bogowie, tak pośladów chyba jeszcze nigdy nie spięłam, jak przy redagowaniu tego rozdziału... A wszystko po to, by zdążyć przed wyjazdem do Gdańska. Co prawda na samym wyjeździe miałam nanieść ostatnie poprawki, ale skończyło się jak skończyło - mimo dysponowania boską maszyną do pisania ani razu jej nie odpaliłam, przez co opóźnienie i tak zaliczone. Wchodzi mi to w nawyk ಠ_ಠ No trudno, miałam wakacje. Mam tylko nadzieję, że tempo nanoszenia poprawek nie rzutuje na jakość tekstu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz